(Młyńsko-Radoniów-Lubomierz-Chmieleń-Rębiszów) – 04.03.2018 r.

Pierwszą niedziele marca 2018 r. postanowiłem spędzić uczestnicząc w wycieczce z cyklu „Rajd na Raty”. Trasa wycieczki prowadziła przez Pogórze Izerskie, głównie odcinki asfaltowe i miejskie oraz leśne. Pomimo niskiej temperatury z rana (ok. -130C), postanowiłem ubrać buty podejściowe (poniżej kostki). Wszystko po to, aby na tego typu odcinkach nie niszczyć sobie podeszwy w butach górskich. Szczególnie, że zdaję sobie sprawę, iż podeszwa w moich górskich butach w najbliższej przyszłości pewnie się zużyje (mam nadzieje, że wytrzyma jeszcze z rok).

Aby nie zmarznąć w stopy skorzystałem z 2 par skarpet: cienkiej i na niej skarpety grubej. Ciepło było zapewnione. Również na tą wycieczkę założyłem kurtkę puchową, żeby odizolować się od porannego mrozu. Tak przygotowany ruszyłem na pociąg.

Pociągiem przyjechaliśmy do Młyńska (między Rębiszowem, a Radoniowem, niedaleko Mirska). Niedaleko stacji kolejowej w Młyńsku stoi głaz z tablicą poświęconą bohaterom Westerplatte i spod Monte Cassino oraz wszystkim innym poległym bohaterom ojczyzny. Po drugiej stronie kościół p.w. św. Józefa Robotnika.

Głaz poświęcony bohaterom Westerplatte i spod Monte Cassino oraz wszystkim innym poległym bohaterom ojczyzny

Kościół p.w. św. Józefa Robotnika

Idąc dalej w kierunku Radoniowa żółtym szlakiem rowerowym podziwiamy na horyzoncie kaplicę św. Leopolda i św. Anny. Historia jej wybudowania jest bardzo ciekawa. Otóż Leopold von Schaffgotsch ze swoją ukochaną spędzali miło czas w pięknych okolicznościach przyrody. Gdy postanowili już kończyć Leopold zauważył, ze jego wybranka zgubiła obrączkę małżeńską. Później wróżka przepowiedziała, że jeżeli obrączka się nie znajdzie, to cały ród Schaffgotschów wkrótce wymrze. Nie mogąc na to pozwolić postanowiono szukać zguby. Wtem nie wiedząc skąd pojawiła się mała myszka. Pomogła im odnaleźć jakże cenną zgubę. Leopold postanowił w podzięce wybudować kaplicę, która góruje na horyzoncie w tej okolicy.

Kaplica św. Leopolda i św. Anny

Dalej przecinamy drogę krajową nr 30. i schodzimy do Radoniowa. Tam oglądamy fasadę kościoła p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Piękna, neogotycka budowla z jakże pięknym portalem. W jego tympanonie motyw drzewa życia robiący na Nas bardzo duże wrażenie. Robimy sobie tutaj z 10. minut przerwy.

Kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego

Portal kościoła

Tympanon portalu z motywem drzewa życia

Przydrożna kaplica z motywem śmierci

Z Radoniowa idziemy na stok Głębca (421 m n. p. m.). Tam znajdują się pozostałości po kopalni URANU!. Tak, w tym miejscu w latach 1952-1963 wydobyto ponad 340 ton! uranu. To kolejne miejsce po m.in. Kowarach, Miedziance, Kletnie, gdzie wydobywano ten promieniotwórczy pierwiastek. Obecnie na stoku Głębca wszystko zostało zasypane, choć wprawne oko dostrzeże w tym miejscu jakieś obiekty pamiętające tamte czasy. Nie zrobiłem niestety tutaj żadnego zdjęcia.

Warto tutaj wspomnieć, że pogoda zdecydowanie uległa poprawie. Można było pozbyć się kurtki puchowej i iść dalej w polarze. Zdecydowanie zrobiło się wiosennie o czym świadczą bazie, które zakwitły na jednym  z okolicznych drzew.

Kwitnące bazie

W takich okolicznościach przyrody docieramy do Lubomierza. Miasto znane przede wszystkich z Festiwalu Filmów Komediowych, filmu „Sami Swoi”, a także z „perły baroku”, jaką jest kościół p.w. Wniebowzięcia NMP i św. Maternusa. Zanim do kościoła to kilka okolicznych miejscu wartych zobaczenia w Lubomierzu.

Po pierwsze obraz namalowany na budynku, przedstawiający jedną ze scen z filmu „Sami Swoi”. Jak głosi napis na tablicy, obraz przedstawia scenę z filmu „Sami Swoi”, w której Jerzy Janeczek, jako Witia ujeżdżał konia z Unnry. Podobno aktor w tej scenie nie korzystał z usług kaskaderów, co zasługuje na duże uznanie.

Obraz z filmu „Sami Swoi”

Dalej warto zobaczyć pomnik św. Jana Nepomucena, patrona mostów i dróg, chroniącego przed powodziami oraz tuż zanim, na budynku zegar słoneczny. Sprawdzaliśmy, nadal działa jak należy :).

Pomnik św. Jana Nepomucena

Zegar słoneczny

Docieramy pod barokowy kościół. Niestety trafiliśmy tak, że za chwilę rozpoczynać się będzie msza i zwiedzanie z miejscowym przewodnikiem nie będzie możliwe. Cóż, każdy we własnym zakresie wchodzi do świątyni i podziwia jakże piękny ołtarz i naścienne malowidła.

Fasada kościoła p.w. Wniebowzięcia NMP i św. Maternusa

Barokowa ambona

Ołtarz główny

Malowidło przedstawiające „Przemienienie na górze Tabor”

12 apostołów jako element dekoracyjny kościoła

Zanim opuściliśmy Lubomierz, to każdy chętny mógł zwiedzić Muzeum Kargula i Pawlaka, bohaterów z filmu „Sami Swoi”. Poniżej muzeum znajduje się „Zaułek filmowy”, gdzie umiejscowiono wiele tablic osób związanych z polskimi filmami komediowymi (głównie aktorów oraz reżyserów). Również przy tej ulicy stoi nieczynna fontanna z pomnikiem św. Maternusa, patrona Benedyktynek (do tego klasztoru w przeszłości należał Lubomierz) oraz osób z gorączką i cierpiących na choroby zakaźne.

Muzeum Kargula i Pawlaka

Studnia z figurą św. Maternusa

„Zaułek filmowy”

Po zwiedzeniu Lubomierza kierujemy się na Chmieleń. Przy zamarzniętym stawie rozpalamy ognisko i pieczeniu kiełbaski. Akurat teraz Słońce gdzieś się schowało i znowu trzeba zakładać puchówkę. O tym, że nie jest zbyt ciepło niech świadczy to, że na kilka minut na mrozie, zostawiłem chleb na kiełbasę. Po chwili zrobił się twardy. Z jednej strony zacząłem się śmiać, z drugiej zaś musiałem jakoś teraz go zjeść :).

Po ognisku ruszyliśmy dalej. Na szczęście powrotem pojawiło się Słońce i teraz zaczęliśmy się gotować. Pogoda zmienną jest :). Wycieczkę kończymy w Rębiszowie, skąd pociągiem wracamy do domu.

Wycieczka ta była dla mnie fajnym sposobem spędzenia niedzieli oraz kolejną trasą punktowaną do odznaki GOT. Powoli, powoli zbliżam się do progu 720 pkt. GOT, które pozwolą mi otrzymać odznakę małą złotą GOT. Po wycieczce policzyłem punkty i brakuję mi już tylko, a może aż 151 pkt., co daję w przybliżeniu ok. 8 wycieczek do wyrobienia progu (Obliczenia na podstawie zaplanowanych kolejnych moich wycieczek).

W kolejną niedziele (11.03.2018 r.) odbędzie się następna wycieczka „Rajdu na Raty”. Jej celem będą dwa szczyty Wzgórz Łomnickich: Witosza (484 m n. p. m.) oraz Grodna (506 m n. p. m.). Wstępnie planuje udział w tej wycieczce. Może ktoś ma ochotę dołączyć? 🙂

Reklamy