(Ludwikowice Kłodzkie-Jugów-Schr.”Zygmuntówka”-Rymarz-Słoneczna-Kalenica-Żmij-Bielawska Polanka-Zdrojowisko) – 06.01.2018 r.

Wycieczka w Góry Sowie na Kalenice (964 m n. p. m.) oraz kilka innych szczytów tego pasma zlokalizowanych po drodze.

Wyruszyłem pociągiem do Ludwikowic Kłodzkich. Dalej zielonym szlakiem, który od stacji kolejowej rozdziela się w dwie strony. Musiałem chwilę spędzić z mapą i kompasem, aby wybrać poprawny wariant. Następnie odcinek asfaltowy. Trudno, trzeba go przejść. Obok, przy drodze, tablice poświęcone górnikom pracującym m.in. w Jugowie.

Pamiątkowe tablice poświęcone górnikom

Idąc dalej docieram do tzw. „Muzeum Techniki Militarnej Mölke S III”. Wewnątrz „Muchołapka”, znana budowla przypominająca o czasach II Wojny Światowej i budowanego w okolicach „Olbrzyma” (czyli „Projekt Riese”). Podobno miało być to startowisko dla „Die Glocke (dzwonu), latającej maszyny w kształcie spodka produkowanego przez III Rzesze. Rzucam tylko okiem i idę dalej.

„Muchołapka”

Zostawiam za sobą Ludwikowice Kłodzkie, wkraczam do Jugowa. Tam mała niespodzianka. Okazuję się, że nie tylko „droga do Morskiego Oka” w Tatrach ma swoje fasiągi. Jugów też 🙂 . Oczywiście to taki mały żart z Mojej strony. Trzeba iść pieszo, samochodem lub autobusem/busem. Mój wariant to iście piechotą w górę.

„Fasiąg” w Jugowie

Dalej w sumie cały czas odcinki asfaltowe. Jednak w końcu i te zostawiam w tyle i wkraczam w las, czyli Góry Sowie tuż, tuż. Docieram do Bukowej Chaty. Obok niej stok narciarski „Rymarz”. Szlak turystyczny którym idę nie przecina tego stoku, ale przechodzi u jego podnóża. Śnież i lód jednak już szlak przecinają. Mam raczki w plecaku, ale to dosłownie 15-20 metrów. Ryzykuję przejście lodu w miejscu gdzie uznałem, że jest „najbezpieczniej”. Odcinek ten pokonuje powoli, bardzo ostrożnie, każdy krok bardzo przemyślany. Przejście odcinka zabiera mi z 10 minut. Oczywiście nie polecam wchodzić na lód bez nakładek/raczków lub raków. Ja to zrobiłem używając kijków – takie kompromisowe minimum. Następnym razem chyba jednak założę raczki. Będę miał przynajmniej większy komfort psychiczny.

„Bukowa Chata” i pole śnieżno-lodowe

Tuż za stokiem schronisko PTTK „Zygmuntówka”. Robię sobie chwilę przerwy, mam spory zapas czasu. Pożytkuje go na podziwianie widoków i posiłek.

Schronisko PTTK „Zygmuntówka”

Stok narciarski „Rymarz”

Idę dalej czerwonym szlakiem grzbietowym, będącym też odcinkiem Głównego Szlaku Sudeckiego im. dra M. Orłowicza. Po drodze widzę tablice, że zbaczając na chwilę ze szlaku mogę dojść na szczyt Rymarz (913 m n. p. m.). Tablica pokazuje tylko 300 metrów, więc korzystam z okazji. Na szczycie spotykam turystkę, więc proszę o zrobienie zdjęcia. Jeszcze chwila, a Pani by już schodziła, więc miałem szczęście.

Autor na szczycie Rymarza (913 m n. p. m.)

Dalej idę szlakiem czerwonym i tym razem przechodzę bezpośrednio przez szczyt Słoneczna (949 m n. p. m.). Pamiątkowe zdjęcie i dalej szlakiem.

Słoneczna (949 m n. p. m.)

Kolejny szczyt to już ten, który był moim celem – Kalenica (964 m n. p. m.). Na szczycie wiata i wieża widokowa. Pogoda trochę nie dopisała tego dnia, ale w niektórych kierunkach było coś widać.

Wieża widokowa na szczycie Kalenicy (964 m n. p. m.)

Widoki z wieży widokowej (1)

Widoki z wieży widokowej (2)

Szczyt Kalenicy (964 m n. p. m.) z wieży widokowej

Spędzam trochę czasu na Kalenicy, ale ze względu na to, że nie jest zbyt ciepło idę dalej. Po drodze podobna sytuacja jak z Rymarzem. Żmij (887 m n. p. m.) według tablicy jest tylko 2 minuty od szlaku, także po raz kolejny schodzę na moment z wyznaczonego szlaku. Szczyt zdobyty i powrót na właściwy kierunek.

Żmij (887 m n. p. m.)

Docieram do ostatniego przystanku na grzbiecie Gór Sowich – Bielawskiej Polanki (803 m n. p. m.)

Bielawska Polanka (803 m n. p. m.)

Uzupełniam energie tym co jeszcze mam w plecaku i rozpoczynam schodzenie do Zdrojowiska na pociąg. Mam ok. 1,5 godziny do stacji, a ok. 2 godziny do zachodu Słońca.  W końcu jest styczeń, a więc i wcześniej robi się ciemno. Schodząc żółtym szlakiem robię jedno z ładniejszych zdjęć w moim życiu :). Jest to zachodzące Słońce, a u jego spodu Góry Stołowe. Piękny krajobraz :).

Powoli zachodzące Słońce – widok z żółtego szlaku do Zdrojowiska

Zanim Zdrojowisko (część Nowej Rudy), to jeszcze kawałek przez Jugów. Tam na pożegnanie macha mi bałwanek. Życzy mi powodzenia na dalszych wycieczkach i mówi do zobaczenia na szlaku. Nawzajem bałwanku, trzymaj się :).

Bałwanek

Docieram do końcowej tablicy Jugowa i początkowej Nowej Rudy. Nad nimi góruje wiadukt kolejowy.

Wiadukt kolejowy w Zdrojowisku

Z tego miejsca muszę pójść w prawo, wejść obok wiaduktu i…. co dalej. Znaki szlaku pokazują ścieżkę w las. Idę nią, ale nie widzę w miejscu gdzie powinien się znajdować budynek stacji jakiegoś zejścia, cofam się trochę i schodzę na przełaj. O dziwo wychodzę na ścieżkę nad torami, a tam przebieg szlaku. Po prostu wcześniej jest słabe oznaczenie i bywa mylące dla osób, które są tam pierwszy raz (czyli Mnie). Na szczęście wychodzę na prawidłową ścieżkę i docieram do stacji. Robi się ciemno, a Ja muszę jeszcze trochę poczekać na pociąg. Lepiej tu, na stacji przy lesie, niż wewnątrz lasu. Trochę to trwało, ale w końcu pociąg przyjeżdża. Zapamiętałem, że w pociągu była bardzo miła Pani konduktor. Pozdrawiam Ją serdecznie, oby więcej taki osób. To są właśnie uroki podróży: przygoda, ludzie, krajobrazy. Uwielbiam :).

Stacja kolejowa Zdrojowisko – nocą

Reklamy