(Przesieka – Wodospad Podgórnej – Borowice Pn. – Przełączka – Kaplica Św. Anny – Miłków) – 26.02.2017 r.

Korzystając z wolnej niedzieli wybrałem się na pierwszą, inauguracyjną wycieczkę z cyklu „Rajd na Raty”, organizowanego przez Odział PTTK „Sudety Zachodnie” w Jeleniej Górze. Na początku trzeba było dojechać autobusami do Przesieki. Jeszcze kilka lat temu dojechalibyśmy tam jednym autobusem. Natomiast po kilku zmianach dokonanych przez MZK w J.G. trzeba skorzystać z przesiadki na przystanku „Pętla – Osiedle XX – lecia”. No cóż, plusem jest to że autobus przesiadkowy jest dobrze skomunikowany z autobusami docierającymi do pętli z J.G.

 Docierając na pętle autobus do Przesieki już na nas czeka. Dalej jedziemy do przystanku „Pod Lipami”. Autobus zatrzymuję się nie na samym przystanku ale odrobinkę wyżej, przy Remizie Strażackiej. Jest nas ok. 30 – 40 osób, co na panujące w tym dniu warunki atmosferyczne jest dobrym wynikiem. Nie pada, lecz jest wietrznie, co jest bardzo odczuwalne.

Na początku wycieczki idziemy odrobinkę w dół i skręcamy w lewo. Docieramy do tzw. „Walońskiego Kamienia”. Na nim można dostrzec 2 wgłębienia, które połączone ze sobą przypominają sylwetkę człowieka. Są to tzw. kociołki wietrzeniowe. Powstają poprzez zamarzanie i rozmarzanie wody w skale, tworząc po jakimś okresie czasu coraz to większe w niej wgłębienia. Powinny być zorientowane poziomo do skały. Jednak te są pionowe, co jest prawdopodobnie spowodowane przewróceniem się skały na bok.

2 kociołki wietrzeniowe na Walońskim Kamieniu w Przesiece

2 kociołki wietrzeniowe na Walońskim Kamieniu w Przesiece

Dalej idziemy zielonym szlakiem (czarny na pewnym odcinku jest mocno oblodzony) do Wodospadu Podgórnej – największej atrakcji Przesieki. Jest to 3 – i pod względem wysokości wodospad w polskiej części Karkonoszy. Rzeka Podgórna spada w dół trzema kaskadami na 10 – metrowym odcinku. Miejsce te jest uwielbiane przez „morsów”, którym nie straszne są niskie temperatury wody i kąpiele w niej.

Wodospad Podgórnej - 10 m.

Wodospad Podgórnej – 10 m.

Po obejrzeniu wodospadu wracamy kawałek pod górę i dalej idziemy za żółtymi znakami. Po pokonaniu ok. 1,5 km docieramy pod teren dawnego obozu jenieckiego. To w nim wykorzystywano schwytanych jeńców podczas II wojny światowej do budowy „Drogi Sudeckiej”, mającej połączyć obie, graniczne strony Karkonoszy (przez Przełęcz Karkonoską). Drogi tej do tej pory nie ukończono, choć były omawiane takie plany.

Z tego miejsca idziemy w kierunku Borowic (ich północna część). Docieramy aż do Przełączki (przy Ośrodku „Lubuszanin”  w Sosnówce). Tam robimy sobie dłuższą przerwę na ognisko, gdzie pieczemy kiełbaski :).

Z Przełączki idziemy krótkim odcinkiem szlaku żółtego do Kaplicy Św. Anny. Tutaj odsłaniają nam się widoki m.in. na Chojnik (627 m n. p. m.). Nie zatrzymujemy się tutaj zbyt długo, ponieważ spieszymy się na wcześniejszy autobus do domu.

Widoki spod Kaplicy Św. Anny w Sosnówce

Widoki spod Kaplicy Św. Anny w Sosnówce

Kaplica Św. Anny w Sosnówce

Kaplica Św. Anny w Sosnówce

Dalej wybieramy szlak niebieski, który ma nas doprowadzić do Miłkowa. Po drodze natrafiamy na widoczne wejście wydrążone w skale. Jest to tzw. „Sztolnia pod Grabowcem”. Została stworzona w 1927 r. docelowo jako ujęcie wody dla pobliskiego prewentorium i schroniska „Bergfriedenbaude” (przy drodze kawałek niżej). Podobno miały być w niej ukryte depozyty zostawione przez niemieckich żołnierzy z kosztownościami, jednak w l. 80 – tych penetrując sztolnie, nic nie znaleziono.

Wejście do Sztolni pod Grabowcem

Wejście do Sztolni pod Grabowcem

5 minut drogi dalej pojawiają się ruiny niemieckiego schroniska „Bergfriedenbaude”. Podobno było to bardzo fajne i przyjemne miejsce, lecz niestety nie przetrwało do dzisiejszych czasów. Szkoda.

Ruiny schroniska ''Bergfriedenbaude'' (pod Grabowcem)

Ruiny schroniska ”Bergfriedenbaude” (pod Grabowcem)

Przyspieszamy kroki kontrolując czas pozostały do przyjazdu autobusu. Wg wyliczeń powinniśmy zdążyć. Przez ten pośpiech niestety nie wchodzimy do środka Kościoła pw. Św. Jadwigi w Miłkowie, a szkoda, ponieważ ma kilka bardzo cennych zabytków w swoim wyposażeniu. Udało mi się sfotografować to co widać na zewnątrz, czyli: budowle kościoła z gotyckim portalem, 7 epitafiów wmurowanych w ścianę kościoła upamiętniających laborantów z Karpacza, 3 krzyże pokutne (ten najbardziej po prawej posiada ryt miecza oraz stóp, które maja symbolizować zawód zabitego – szewca) oraz XVI – wieczny pręgierz do karania w dawniejszych czasach za przestępstwa niższego kalibru.

Kościół Św. Jadwigi w Miłkowie

Kościół Św. Jadwigi w Miłkowie

Epitafia na murze Kościóła Św. Jadwigi w Miłkowie upamiętniajace karpackich laborantów

Epitafia na murze Kościoła Św. Jadwigi w Miłkowie upamiętniające karpackich laborantów

3 krzyże pokutne na murze dookoła Kościóła Św. Jadwigi w Miłkowie

3 krzyże pokutne na murze dookoła Kościoła Św. Jadwigi w Miłkowie

Pręgierz przed Kościółem Św. Jadwigi w Miłkowie

Pręgierz przed Kościołem Św. Jadwigi w Miłkowie

Dosłownie 20 metrów dalej znajduję się nasz przystanek autobusowy. Natomiast po drugiej stronie ulicy od przystanku ruiny dawnego kościoła ewangelickiego w Miłkowie. Legenda głosi, że kto próbuje rozebrać pozostałe mury kościoła ten zaczyna chorować i potem nagle umiera. dale tego też ruiny tego kościoła przetrwały do naszych czasów.

Ruiny d. koscioła ewangelickiego w Miłkowie

Ruiny d. kościoła ewangelickiego w Miłkowie

Na szczęście docieramy na przystanek kilka minut przed przyjazdem autobusu, co pozwala nam np. złożyć kijki do plecaka i coś zjeść.

I w ten sposób moje ferie dobiegły końca. W samym miesiącu lutym odbyłem aż 5! wycieczek, co jest dobrym wynikiem dla mnie. Szczególnie, że trzy wycieczki odbyłem w przeciągu 1 tygodnia odpoczywając po każdej dwa dni. Kolejna wycieczka czeka mnie 5. marca, a tym czasem wracam na uczelnie rozpoczynając kolejny semestr nauki. Do usłyszenia :).