(Przełęcz Szklarska – Hala Szrenicka – Kamieńczyk – Rozdroże pod Kamieńczykiem – Szklarska Poręba Górna PKP) – 19.02.2017 r.

Wyjechałem z rana pociągiem do Jakuszyc. Plan na wycieczkę miałem bardzo ambitny, szczególnie na trwającą porę roku – zimę. Zamierzałem z Przełęczy Szklarskiej przejść zielonym szlakiem na Halę Szrenicką, potem na Szrenicę, do Schr. „Pod Łabskim Szczytem” i zejść do Szklarskiej Poręby. Jednak ta trasa nie pokrywa się z tą w tytule relacji. Dlaczego? O tym poniżej.

Tak jak już napisałem pojechałem do Jakuszyc spróbować zrealizować swój ambitny plan. Od początku coś było nie tak. Pogoda dopiero w późniejszym okresie dnia miała się pogarszać. Jednak dookoła mnie szare niebo, lecz nade mną błękit. Gdy tylko ruszyłem na szlak, odpadł mi pasek z klamrą od rękojeści w kijku :(. Na szczęście po powrocie  z gór udało się go naprawić :). Raz było cieplej, raz zimniej – to przez podmuchy wiatru. Jakoś tak inaczej niż zwykle.

Odcinek od Przełęczy Szklarskiej (886 m n. p. m.) do Hali Szrenickiej pokonałem naprawdę w dobrym czasie, jak na zimę ok. 2 h. Po drodze minąłem bałwanka oraz znak: „Zakaz Kąpieli”. Że jak? Ktoś by chciał się tu kąpać? W zimnej rzece? Brrrr…

Bałwanek - niedaleko Leśniczówki w Jakuszycach

Bałwanek – niedaleko Leśniczówki w Jakuszycach

Zakaz kąpieli – tablica

Zakaz kąpieli – tablica

Największą atrakcją na tym szlaku są Owcze Skały. Grupa skałek, a przynajmniej jedna, która z wyglądu przypomina owieczkę. Mi osobiście bardziej wygląda na żyrafę, ale kto by się kłócił 🙂

Owcze Skały

Owcze Skały

Na zielonym szlaku w kilku miejscach można natknąć się także na wąskie mostki przykryte śniegiem. Trzeba bardzo uważać, gdy się przez nie przechodzi.

Most pod śniegiem - na zielonym szlaku z Prz. Szklarskiej do Hali Szrenickiej

Most pod śniegiem – na zielonym szlaku z Prz. Szklarskiej do Hali Szrenickiej

Dotarłem w końcu na Halę Szrenicką. I tutaj wita mnie mgła. Szczególnie powyżej schroniska, gdzie miałem się potem udać. Nie mogę tutaj powiedzieć o zdziwieniu, ponieważ znałem prognozy pogody. Jednak liczyłem chyba na coś lepszego. No nic, udaję się do środka schroniska. Odpoczywając i uzupełniając kalorie daję sobie ok. 1 h czasu. Po tym czasie wyjdę ze schroniska i podejmę decyzję, co robić dalej.

Schr. PTTK ''Na Hali Szrenickiej''

Schr. PTTK ”Na Hali Szrenickiej”

Narciarze na Hali Szrenickiej

Narciarze na Hali Szrenickiej

I tak. Czas minął, wychodzę i nic się nie zmieniło. Nie mam zamiaru ryzykować podejścia  w wyższe partie Karkonoszy w takich warunkach. Choć tamte szlaki znam bardzo dobrze oraz wędrowałem już nie raz w takich warunkach, to podejmuję decyzję, że schodzę przez Kamieńczyk do Szklarskiej Poręby. Nici z realizacji pierwotnego, ambitnego planu. Widocznie wygrał u mnie zdrowy rozsądek z ambicjami. Myślę, że podjąłem jedyną, słuszną decyzję. Pewnie jakbym się uparł to mój ambitny plan zrealizowałbym. Ale po co…..?

Trudno w to uwierzyć, ale im niżej, tym pogoda jest ładniejsza. W okolicach Kamieńczyka błękit nieba i słońce. No że nie mogłoby być tak dzisiaj w wyższych partiach Karkonoszy. Ach..

Wodospad Kamieńczyka - 27 m.

Wodospad Kamieńczyka – 27 m.

Schronisko ''Kamieńczyk''

Schronisko ”Kamieńczyk”

Zejście z Hali Szrenickiej, przez Kamieńczyk do Szklarskiej Poręby pokonuję w raczkach. Mimo że do Kamieńczyka były niekoniecznie potrzebne, lecz już od Kamieńczyka w dół jak najbardziej wskazane. Zgadnijcie, ile osób od Kamieńczyka w dół miało na nogach jakieś nakładki, raczki lub raki? Odpowiedź brzmi 1: JA!!! Za to oglądałem spektakl poślizgów i obchodzenia szlaku bokiem (lasem).Nie wiem skąd, ale nazwałem sobie odcinek ze Szklarskiej Poręby do Schroniska „Kamieńczyk” – „Sudeckim asfaltem do Morskiego Oka”. Chodzi o to, że każdy ma łatwy dostęp do tej drogi, ale może nie każdy powinien? Ale to tylko taki żart z mojej strony. Nie miałem zamiaru nikogo obrażać. Proszę mi wybaczyć.

Wycieczka ta była dla mnie kolejną lekcją pokory wobec gór, podejmowania słusznych decyzji oraz zwycięstwem zdrowego rozsądku nad swoimi ambicjami. Raczej ze względu na to, że zapowiadają teraz długi okres niepogody, to robię sobie krótką przerwę od gór. Co za dużo to nie zdrowo. Ahoy :).