Turystyczno-wspinaczkowy wyjazd na Jurę Krakowsko-Częstochowską (10-12.11.2017 r.)

Po skończeniu kursu wspinaczki skalnej w sierpniu wróciłem w okolicach października do wspinania na ściance wspinaczkowej. Pasja zaczynała odżywać, pojawiła się znów radość z tego co robiłem. Dlatego też cieszyłem się bardzo, że w listopadzie będę miał okazję wrócić na weekend do wspinania skałkowego. Tym razem miejscem wyjazdu była Jura Krakowsko-Częstochowska, rejon Skałek Rzędkowickich.

Dzień 1. (10.11.2017 r.)

Przyjechałem do Wrocławia pociągiem. Tam przesiadłem się do samochodu i z nowo poznanymi osobami ruszyliśmy w kilkugodzinną podróż do Rzędkowic.

Przyjechaliśmy już po zachodzie Słońca, także trzeba było czekać do następnego dnia na zobaczenie skałek wapiennych Jury K.-CZ. W obiekcie, w którym nocowaliśmy mieliśmy do dyspozycji piękną ściankę wspinaczkową, z namalowanym na niej wspinaczem.

Ścianka wspinaczkowa w „Rancho pod Krzywą Turnią w Rzędkowicach”

Pierwszy dzień był dniem przyjazdowym. Wiadomo: zakwaterowanie, zapoznanie się z nowymi osobami, oglądanie meczu polskiej reprezentacji w piłce nożnej.

Dzień 2. (11.11.2017 r.)

Następnego dnia ruszyliśmy na pobliskie skałki w celu wspinania. Pogoda była bardzo średnia: wiało, mokra skała. Warunki raczej nieoptymalne. Ale cóż, trzeba umieć się wspinać w różnych warunkach. Podsumowując: „szału nie było”. Rejon Jury K.-Cz. charakteryzuje się wapiennymi skałkami, mocno wyślizganymi, co w pakiecie z mokrą skałą daje dość trudne warunki do wspinania.

Skałki Rzędkowickie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

Po udaniu się pod skałki podzieliliśmy się na kilka zespołów. Mój działał na Pośredniej Turni. Założyliśmy sobie „wędkę” i robiliśmy drogę „Lanos Ci Śmierdzi” wycenianą na IV (wg innych źródeł V).

„Wędka” na drodze „Lanos ci śmierdzi” (Pośrednia Turnia)

Później poszliśmy pod inną skałkę i próbowaliśmy innych dróg (jeśli chodzi o mnie to bez większych sukcesów 🙂 ). Po skończonej wspinaczce pojechaliśmy do Żarek na obiad. Następnie do pobliskiego Mirowa zobaczyć ruiny zamku Mirów. Lubię takie połączenia: wspinaczka i zwiedzanie :).

Ruiny zamku w Mirowie

Potem wróciliśmy do obiektu i wspinaliśmy się na ściance wspinaczkowej. Wieczorem zrobiliśmy sobie małą imprezkę urodzinową. Kto był solenizantem? Dolnośląska Szkoła Wspinaczkowa – miejsce, w którym zrobiłem swój kurs wspinaczki skalnej. Kończyła właśnie 20. lat. Czego jej życzyć? Chyba kolejnych 20-stu lat :). Jeśli ktoś myśli o kursach związanych ze wspinaczką, zdecydowanie polecam wybrać Dolnośląską Szkołę Wspinaczkową. Szkółka jest świetna, ma wspaniałych instruktorów. Instruktorzy to nie tylko fachowcy od wspinaczki, ale też mega ludzie na co dzień :).

Dzień 3. (12.11.2017 r.)

Ostatniego dnia naszego wyjazdu również mogliśmy się wspinać. Warunki były ciut lepsze niż poprzedniego dnia, co widać na poniższym zdjęciu.

Skałki Rzędkowickie – poprawa warunków atmosferycznych

Jednak my postanowiliśmy udać się w kilka osób na wycieczkę pieszą do sąsiednich Podlesic. Tam zobaczyliśmy fajny obiekt połączony ze sklepem górskim – „Traffo Base Camp”. Na jego frontowej ścianie wisi powiększonych rozmiarów ekspres wspinaczkowy. Jeden z moich instruktorów wspinaczkowych jest specjalistą od wyciągania sprzętu górskiego, który wydawać by się mogło został tak mocno osadzony w skale, ze się go wyjąć nie da. Ciekawe, czy poradził by sobie z tym ekspresem? 😀

”Trafo Base CAmp” z gigantycznym ekspresem wspinaczkowym

Podsumowując. Wyjazd był bardzo udany. Poznałem nowe osoby wspinające się tak jak Ja. Poznałem nowy region wspinaczkowy i mogłem się w nim sprawdzić. I można powiedzieć, że chyba już wiem co będę robił w wolnym czasie, w przyszłym roku ;).

Reklamy