(Dzień Św. Wawrzyńca – Śnieżka) – 10.08.2017 r.

  1. sierpnia. 2017 r. wybrałem się na Śnieżkę (1603 m n. p. m.), aby w ten sposób uczcić cykliczne święto wszystkich ludzi gór, który tego dnia obchodzą je na cześć swojego patrona Św. Wawrzyńca, męczennika.

Na dole w Karpaczu pogoda nie zapowiadała się najlepiej. Było zimno, wiał wiatr i widoczność też kiepska. W drodze na Śnieżkę skorzystałem z kolejki na Kopę. Co prawda wolę wchodzić w góry na własnych nogach, ale w sumie warto było się w jakiś sposób pożegnać z obecną kolejką, ponieważ już niedługo będzie przebudowana na nowoczesną.

Mniej więcej ponad połowę drogi kolejki panowała mgła i widać było tylko na odległość dwóch krzesełek. Jednak jak się okazało powyżej pewnej granicy była piękna pogoda: słoneczko i optymalna temperatura powietrza. To co było nie do pomyślenia na dole, to już powyżej stało się faktem.

Widok na Śnieżkę (1)

Zalegające chmury w dolinach – widok z grzbietu Karkonoszy

Im bliżej Śnieżki tym więcej osób ubranych w czerwone stroje, czyli przewodników. Po przywitaniu z „rodziną przewodnicką” pod „Domem Śląskim” ruszyliśmy o dziwo „Drogą Jubileuszową” (zazwyczaj na Śnieżkę przynajmniej Ja wchodzę „zakosami”), by po 30 minutach zameldować się na szczycie „Królowej Sudetów” – Śnieżce.

Autor na szczycie Śnieżki (1603 m n. p. m.)

Na szczycie uroczysta Msza Święta w intencji „Ludzi Gór”. Po mszy przyszedł czas na pamiątkowe zdjęcie grupowe pokazujące jak licznie przybyliśmy w dniu Naszego święta na Śnieżkę.

„Brać Ludzi gór” na pamiątkowym zdjęciu (źródło: facebook.com)

Ze szczytu widać dokładnie jak wielka warstwa chmur odgradza doliny od najwyższych partii górskich. Oj jak dobrze być akurat teraz na górze a nie na dole :).

Warstwa chmur w dolinach

Po pobycie na Śnieżce poszliśmy grzbietem przez Spaloną Strażnicę do „Strzechy Akademickiej”. Tam dalej miło spędzaliśmy czas, bo wieczorem się pożegnać i zejść w klimacie mgły utrzymującej się dziś cały dzień do Karpacza i wrócić do domu.

To był mój pierwszy udział na Święcie Ludzi Gór, ale myślę, że nie ostatni. Sprawdziłem osobiście, że jest to fajny sposób na spędzenie czasu wolnego w gronie podobnych osób (zainteresowaniami 🙂 ). No cóż, być może do zobaczenia za rok na święcie :).

Reklamy