(Ciechanowice – Pastewnik – Poręba – Świdnik – Turzec – Janowice Wielkie) – 16.07.2017 r.

Większość ostatnich dni była deszczowa. Trzeba było czekać dłuższy czas na poprawę pogody. W końcu jakieś dobre wieści i można było pakować plecak i iść w góry. Tylko pytanie, gdzie się udać? Cel Poręba (671 m n. p. m.), najwyższy szczyt Grzbietu Wschodniego Gór Kaczawskich wziął się z tego, że w wielu swoich poprzednich wycieczkach widziałem tą górę w panoramach. Na jej szczycie znajduję się burzowy radar meteorologiczny IMGW, stąd jest bardzo charakterystyczna. Byłem po prostu ciekawy jak on wygląda z bliska. Dlatego też postanowiłem się na Porębę udać. Drugi z celów, czyli Turzec (690 m n. p. m.), będący najwyższym szczytem Gór Ołowianych należących do Gór Kaczawskich zrodził się ze względu na swoją bliską lokalizacje od Poręby i tym, że jeszcze na nim nie byłem. Dlatego też taka trasa tej wycieczki.

Wycieczka można powiedzieć odbyła się wśród wsi i lasów. Bardzo specyficzny typ wycieczki, ale również i wyciszający :). Start z Ciechanowic w Rudawach Janowickich. Kierunek wieś Pastewnik czerwonym szlakiem rowerowym będącym „Obwodnicą Rowerową Marciszowa”.

We wsi Pastewnik wielokrotnie mijałem pasące się krowy, dość często w bliskiej odległości. Nawet w jednym momencie miałem taką sytuację, że krowa stała na drodze, przez którą szedłem i musiałem ją wyminąć w odległości ok. 3 metrów. Bardzo ryzykowne, ale inaczej nie było możliwości. Na szczęście nic poważnego się nie stało i mogłem iść dalej na szczyt Poręby. W Pastewniku dwa kościoły, jeden z nich to ruina ewangelickiego.

Kościół katolicki w Pastewniku

Ruina kościoła ewangelickiego w Pastewniku

W takich okolicznościach krajobrazu dotarłem na szczyt Poręby (671 m n. p. m.). Na szczycie oczywiście wspomniany radar burzowy, ale nie tylko. Odrobinę wcześniej domek. Tak, ktoś sobie mieszka na szczycie. Fajna sprawa :). Na szczycie zrobiłem pierwszy, dłuższy odpoczynek.

Radar burzowy na szczycie Poręby

Domek na Porębie 😉

Z Pastewnika ruszam w kierunku Świdnika. Idę również polną drogą, oczywiście ani jednej duszy wokół mnie. Cisza i spokój.

W Świdniku ładny kościół, a także z asfaltu nad nim widok na zamek „Niesyto” w Płoninie.

Jeden z kościołów w Świdniku

Zamek Niesytno w Płoninie – widok ze Świdnika

W pewnym momencie schodzę z asfaltu, ponieważ odbija w lewo szlak zielony. Idę nim w Góry Ołowiane. Na krótkim odcinku szlak jest ogrodzony, ponieważ przebiega przez czyjś teren. Nic straconego, obchodzę to miejsce obok. To raptem 100 metrów w terenie. Dalej wchodzę w las i rozpoczynam wspinaczkę w górę. Dochodzę do małego rozwidlenia i widzę tabliczkę: „Źródło Kaczawy” i strzałkę. Miałem w planach ewentualne odbicie z drogi i dotarcie do tego źródła. Szczerze to nie spodziewałem się tej tabliczki, ale w sumie jeśli już jest to należy to pochwalić. W związku z tym idę w kierunku, gdzie wskazuję tabliczka, dość ostro w dół. Docieram do dużej tablicy, wypływającej wody i karteczki z informacją o lokalizacji źródła. Po chwili obsiadują mnie dziwne owady. Nie da się wytrzymać w miejscu i muszę wręcz biec pod górę powrotem, aby pozbyć się robali.

Źródło rzeki Kaczawa – tablica

Rzeka Kaczawa – informacja

Źródło rzeki Kaczawa

Wracam do rozwidlenia i idę dalej. Wiem, że za chwilę powinienem dostrzec skałki na szczycie Turzec (690 m n. p. m.). I tak się dzieje. Kolejny szczyt zdobyty tego dnia.

Turzec – (690 m n. p. m.)

Plan dalszy był taki, że z Turzca udaję się na południe i wychodzę gdzieś mniej więcej między Janowicami Wielkimi a Ciechanowicami. I w sumie tak było. Wyszedłem gdzieś między tymi miejscowościami i postanowiłem iść na zachód do Janowic Wielkich na pociąg. Szedłem prawym brzegiem Bobru. W Janowicach Wielkich: kościół, pomnik ofiar II wojny światowej i drewniana replika drogowskazu wskazująca drogę do stacji PKP i browaru w Miedziance.

Kościół w Janowicach Wielkich

Pomnik ofiar II wojny światowej

Replika drogowskazu wskazująca drogę do stacji PKP i browaru w Miedziance

 

 

Reklamy