(Bełczyna – Ostrzyca – Proboszczów – Sokołowiec – Sędziszowa – Świerzawa) – 18.07.2017 r.

Wycieczka dla mnie szczególna. Od kilku lat marzyło mi się wejście na najbardziej charakterystyczny i zarazem najwyższy szczyt Pogórza Kaczawskiego, czyli Ostrzyce (501 m n. p. m.). Wreszcie przyszedł ten moment. Barierą dla mnie była możliwość w miarę komfortowego dojazdu do jakieś wsi, z której można by było udać się na Ostrzyce.

Rano przyjechałem autobusem do Wlenia. Potem czekałem 40 minut na kolejny autobus. Tym razem jadący do Lwówka Śląskiego, przez Bełczynę. I właśnie w Bełczynie wysiadłem, skąd ruszyłem w kierunku szczytu.

Przystanek autobusowy w Bełczynie

Ostrzyca (501 m n. p. m.) – widok z Bełczyny

Ostrzyca to góra wielu legend, ustnych przekazów. Jest tu również zlokalizowany rezerwat florystyczno – geologiczny „Ostrzyca Proboszczowicka”, chroniący gatunki roślin oraz bazaltowe gołoborza.

Rezerwat florystyczno – geologiczny „Ostrzyca Proboszczowicka”

Docieram do rozdroża pod Ostrzycą i tam obieram kurs po bazaltowych schodach prowadzących na szczyt Ostrzycy. Jest ich ponad 400. Podejście męczące, ale warte wysiłku, ponieważ ze szczytu są bardzo ładne widoki.

Widoki z Ostrzycy (1)

Widoki z Ostrzycy (2)

Widoki z Ostrzycy (3)

Widoki z Ostrzycy (4)

Z Ostrzycy schodzę bazaltowymi schodami i idę teraz żółtym szlakiem, który jest „szlakiem wygasłych wulkanów”. Pogórze kaczawskie w którym jestem to przecież Kraina Wygasłych Wulkanów, czyli szczytów będącymi kiedyś stożkami wulkanicznymi. Obecnie to co widzimy to pozostałość po nekach (kominach) wulkanicznych. Żółtym szlakiem schodzę do Proboszczowa. W Proboszczowie dawny „Dom Aptekarza” oraz kościół.

Dawny „Dom Aptekarza” w Proboszczowie

Kościół w Proboszczowie

Dalej idę asfaltem do Sokołowca. Jest to kilka kilometrów drogi. Za moimi plecami powoli maleje stożek Ostrzycy.

Ostrzyca – widok z drogi miedzy Proboszczowem a Sokołowcem

Z Sokołowca skręcam w polną ścieżkę, przez którą prowadzi dalej żółty szlak. W pewnym momencie szlak skręca nieznacznie w lewo, jednak oznaczenie dalsze pozostawia wiele do życzenia. W takim razie idę na azymut na około kierując się dalej na Wielisławkę. Jest to szczyt, który jest również pozostałością neku wulkanicznego oraz słynący z odsłonięcia ryolitów w postaci podłużnych słupów. Słupy te przypominają swoim kształtem organy kościelne – stąd nazwa „Organy Wielisławskie”. Na szczęście widać je z daleka, dlatego też nie mam problemu z dotarciem w ich okolicę.

Nie docieram pod same organy, ale widzę je z drugiej strony ulicy. To mi wystarczy.

”Organy Wielisławskie”

Ostatnim miejscem na trasie wycieczki jest Świerzawa. Tam mam powrotny bus. Jednak zanim wróciłem obejrzałem sobie dookoła największą atrakcję tego miasta, a mianowicie kościół Św. Jana Chrzciciela i Św. Katarzyny. Kościół wybudowany w stylu romańskim. Podobno najstarszy w tej części Dolnego Śląska. W jego wnętrzu znajdują się unikatowe malowidła zoomorficzne (motyw zwierzęcy), a także roślinne itd.

kościół Św. Jana Chrzciciela i Św. Katarzyny

Epitafium na ścianie kościoła

Płyty nagrobne obok kościoła

Romańskie okno

Obok przystanku autobusowego znajduję się budynek Ratusza. Na jego elewacji herb z otwartą ręką. Podobno założyciel miasta – Bolko I Surowy takim gestem zatrzymał swoich wojów i zachwycony tutejszym powietrzem i krajobrazem postanowił założyć osadę.

Herb Świerzawy na ścianie ratusza

 

Reklamy