2 – dniówka w Karkonoszach – 18 – 19.03.2017 r.

Trasa: (Stacja pośrednia wyciągu na Szrenicę – Schr. PTTK „Pod Łabskim Szczytem’’ – Śnieżne Kotły – Czarna Przełęcz – Czeskie i Śląskie Kamienie – Przełęcz Karkonoska „Odrodzenie” (nocleg) – Słonecznik – Polana – Karpacz „Biały Jar”) – 18 – 19.03.2017 r.

W ostatni weekend przed kalendarzową wiosną wybraliśmy się na 2 – dniową wycieczkę w Karkonosze. Była to okazja do zimowego przejścia większej części tego pasma górskiego.

Dzień 1. (18.03.2017 r.)

Wycieczkę zaczęliśmy pod Karkonoskim Centrum Edukacji Ekologicznej w Szklarskiej Porębie. Udaliśmy się pod kolejkę krzesełkową na Szrenicę (1362 m n. p. m.) z zamiarem wjazdu na ten szczyt. Jednak druga część kolejki nie kursowała w tym momencie. Dlatego też wjechaliśmy tylko na stację pośrednią. Dalej poszliśmy zielonym i następnie żółtym szlakiem, aż do Schroniska PTTK „Pod Łabskim Szczytem”.

Już od Szklarskiej Poręby dawał nam się we znaki mocny deszcz. Wiedzieliśmy, że pogoda wyżej może być tylko gorsza. Dlatego też przerwa w schronisku poświęcona była głównie suszeniu naszej odzieży.

Spod schroniska poszliśmy w górę jedynym możliwym wariantem, czyli szlakiem dochodzącym do Mokrej Ścieżki. Tą drogą wyszliśmy na Główny Grzbiet Karkonoszy. Pogoda była tak zła, że idąc dalej z trudem dostrzegliśmy Łabski Szczyt (1472 m n. p. m.), chociaż był tuż obok szlaku. Podobnie było z Budynkiem Ośrodka Nadawczego RTV nad Śnieżnymi Kotłami. Dostrzegliśmy go dopiero wtedy, gdy był obok nas.

Budynek RTON nad Śnieżnymi Kotłami

Skałka ” Czarcia Ambona”

Niestety, ale w tym miejscu nie ma możliwości gdzie odpocząć w tak złą pogodę. Dlatego też ruszyliśmy od razu dalej. Minęliśmy Wielkiego Szyszaka (1509 m n. p. m.), przeszliśmy przez Śmielec (1424 m n. p. m.) i dotarliśmy na Czarną Przełęcz (1350 m n. p. m.). Tam znajduję się niewielka wiata, ale zdecydowanie nam wystarczająca. Wewnątrz było naprawdę ciepło w porównaniu z warunkami na zewnątrz. Zrobiliśmy sobie kolejną, krótką przerwę.

Wiata na Czarnej Przełęczy (1350 m n. p. m.)

Po odpoczynku ruszyliśmy dalej. Chwilę potem przy szlaku zobaczyliśmy kamienny słup. Na nim data 15. I. 1929 r. i nazwisko Kalman. Upamiętnia on bardzo smutne wydarzenie. Otóż tego dnia zamarzł tam czechosłowacki dziennikarz Richard Kalman. Zresztą to nie jedyne takie wydarzenie w Karkonoszach. Wiele osób kończyło podobnie swój żywot. Dlatego też zawsze trzeba być przygotowanym na zmieniające się warunki w górach.

Słup upamiętniający zamarznięcie CS dziennikarza R. Kalmana

Dalej podeszliśmy trochę pod górę, aż dotarliśmy do Czeskich Kamieni (1417 m n. p. m.). Dalej kolejne skałki – Śląskie Kamienie (1413 m n. p. m.).

Autor na szczycie Czeskich Kamieni (1417 m n. p. m.)

Autor na szczycie Śląskich Kamieni (1413 m n. p. m.)

Kolejnym miejscem na naszej trasie wartym wspomnienia jest Petrova Bouda. Schronisko parę lat temu spłonęło. Jednak dzięki odpowiednim działaniom schronisko jest odbudowywane. Myślę, że jeszcze 2 – 3 lata i znowu po kilku latach przerwy będzie można skorzystać z jego usług.

Odbudowywana Petrova Bouda

Pomimo złej pogody na niebie ukazała się nam niewielka tęcza. To bardzo miłe po wędrówce w złych warunkach. Powoli zbliżaliśmy się do celu 1. dnia, czyli Schroniska „Odrodzenie” zlokalizowanego przy Przełęczy Karkonoskiej (1198 m n. p. m.). Zanim dotarliśmy do tego miejsca mogliśmy zobaczyć np. tzw. „nieme znaki”, czyli wycięte z blachy znaki w różnych kształtach, które dawniej służyły turystom za punkty orientacyjne do schronisk, szczytów itp. Były one pierwszą, profesjonalną formą znakowania zimowego w Karkonoszach.

”Nieme znaki”

W końcu po dłuższej wędrówce w tragicznej pogodzie docieramy na Przełęcz Karkonoską (1198 m n. p. m.). Tam kilka charakterystycznych obiektów: „Spindlerova Bouda”, Hotel „Depandance” oraz powyżej polskie schronisko PTTK „Odrodzenie”, w którym mamy zarezerwowany nocleg.

Spindlerova Bouda

Hotel ”Depandance”

Schronisko PTTK ”Odrodzenie”

Po dotarciu do schroniska dostaliśmy klucze do pokojów i zostawiliśmy tam swoje rzeczy. Większość z nich daliśmy do suszenia, choć na drugi dzień i tak niektóre z nich były wilgotne.

Udaliśmy się na dół do bufetu, aby zjeść obiadokolację. Na pierwsze danie była zupa pomidorowa. Na drugie kasza w sosie z kawałkami mięsa oraz buraki lub ogórki kiszone do wyboru. Naprawdę smaczne jedzenie godne polecenia :).

Po jedzeniu korzystaliśmy z wielu form rozrywki. Schronisko „Odrodzenie” dysponuje m.in. ścianką wspinaczkową, stołem do ping – ponga oraz piłkarzykami. Niektórzy z nas mieli też karty do gry. Także każdy z nas znalazł rozrywkę dla siebie :).

Dzień 2. (19.03.2017 r.)

Następnego dnia zjedliśmy śniadanie, na które był chleb, ser żółty, wędlina, pomidory, ogórki i jajecznica. Dostaliśmy też wrzątek do termosu.

Tego dnia pogoda była zupełnie odwrotna niż dnia poprzedniego. Już od ranka świeciło słońce, co było dobrą wróżbą dla naszej wędrówki. Wokół schroniska pierwsze, ładne krajobrazy tego dnia. Przed nami zaśnieżony Wielki Szyszak, dalej „Petrova Bouda” oraz Labski Dul ze „Spindlerovą Boudą” i Hotelem „Depandance” poniżej .

Wielki Szyszak (1509 m n. p. m.) z Przełęczy Karkonoskiej (1198 m n. p. m.)

Petrova Bodua i Śląskie Kamienie z Przełęczy Karkonoskiej (1198 m n. p. m.)

Osobiście cieszyłem się z tak ładnej pogody, gdyż naszym dzisiejszym celem była skałka Słonecznik (1420 m n. p. m.), która jest świetnym punktem widokowym z wieloma szczytami do zobaczenia. Miałem nadzieję, że zanim tam dotrzemy pogoda będzie sprzyjać.

Ruszyliśmy więc pod górę. Niedługo potem dostrzegliśmy pierwsze szczyty. Przed nami pojawił się Tępy Szczyt i Smogornia, za nami Mały Szyszak.

Tępy Szczyt (1385 m n. p. m.) ze szlaku Odrodzenie – Słonecznik

Mały Szyszak (1435 m n. p. m.) ze szlaku Odrodzenie – Słonecznik

Smogornia (1489 m n. p. m.) ze szlaku Odrodzenie – Słonecznik

Już na szlaku ze Schroniska „Odrodzenie” do Słonecznika było widać Masy Ślęży z dominującą Ślężą i Radunią. To było dobrą prognozą na potem, gdy dojdziemy do celu. I faktycznie, będąc przy skałce Słonecznik (1420 m n. p. m.) mogliśmy podziwiać piękne i rozległe krajobrazy m.in. na M. Ślęży, Góry Kamienne oraz Góry Sowie.

Trójgarb, M. Ślęży i Chełmiec ze Słonecznika (1420 m n. p. m.)

Sowia Przełęcz i Wielka Sowa ze Słonecznika (1420 m n. p. m.)

Śnieżka (1603 m n. p. m.) (2)

Ze Słonecznika poszliśmy dalej grzbietem, aby za chwilę skręcić za zielonymi znakami, które doprowadziły nas na Polanę. Dalej poszliśmy również zielonym szlakiem i tak zeszliśmy do Karpacza. Pogoda po zejściu ze grzbietu znowu się popsuła. Zaczął padać obficie śnieg.

Pomimo tragicznej pogody dnia pierwszego oraz drugiej części dnia drugiego wycieczka należała do tych udanych. Złą pogodę w pełni wynagrodziły nam widoki z pierwszej części dnia drugiego. Dla nas zła pogoda była kolejną lekcją pokory dla nieprzewidywalności gór i ciągłego do nich szacunku.

Reklamy