(Pilchowice Zapora – Dziki Wąwóz – Maciejowiec – Radomice – Wleń) – 20.03.2016 r

Kolejna niedziela, to kolejna wycieczka – jak to u mnie bywa w ostatnim czasie, ale co robić 😉 . Tym razem trasa przebiegała być może po części po nieznanych, zapomnianych wioskach, ale za to niezwykle ciekawych i urokliwych na swój sposób.

Start wycieczki to bardzo znana i ceniona atrakcja turystyczna w naszym regionie, czyli Zapora Pilchowicka powstała na Jeziorze Pilchowickim. Wybudowana została w latach 1902 – 1912, aby zapobiec powodziom w przyszłości. Jej parametry to : wysokość 62 m. (błędnie 69 m.), a szerokość korony ok. 270 – 290 m. Obok zapory znajduję się 45 – metrowy szyb, w którym znajduje się betonowa śluza służąca do kontrolowania przepływu wody.

Zapora i Jezioro Pilchowickie

Zapora i Jezioro Pilchowickie

Wejście do 45 - metrowego szybu

Wejście do 45 – metrowego szybu

Tablica na 100 - lecie budowy Zapory Pilchowickiej (1902 - 1912)

Tablica na 100 – lecie budowy Zapory Pilchowickiej (1902 – 1912)

Z drugiej strony Zapory Pilchowickiej widoczny w jeziorze jest kamienny kopiec. Niestety nie mam pojęcia co on może dokładnie oznaczać.

Kamienny kopiec z drugiej strony Zapory Pilchowickiej

Kamienny kopiec z drugiej strony Zapory Pilchowickiej (po prawej stronie)

Po obejrzeniu zapory idziemy starym przebiegiem szlaku zielonego, gdzie widzimy na skale wyryta datę 1938 oraz „nazistowską swastykę”. Tutaj również moja wiedza jest bardzo ograniczona i nie jestem w stanie określić co autor miał na myśli.

Data 1938 i "nazistowska swastyka'' na skale niedaleko Zapory Pilchowickiej

Data 1938 i „nazistowska swastyka” na skale niedaleko Zapory Pilchowickiej

Idąc dalej docieramy do tzw. „Dzikiego Wąwozu” a tam oglądamy ”Dziki Wodospad”. Ciekawostką jest, że po lewej stronie od wodospadu widać coś w rodzaju dziury w skale. Podobno jest to wejście do niewielkiej jaskini (jeszcze nienazwanej). Odradzałbym wycieczki do tej jaskini, ponieważ do jej przejścia potrzeba odpowiedniego sprzętu i technik wspinaczkowych.

Dziki Wodospad i ''jaskinia'' w Dzikim Wąwozie

Dziki Wodospad i ”jaskinia” w Dzikim Wąwozie

Po krótkim odpoczynku wychodzimy z Dzikiego Wąwozu i udajemy się do wsi Maciejowiec. Tam oglądamy neorenesansowe mauzoleum rodziny von Kramsta z 1942 r. oraz jego poniszczone wnętrze. Warto zwrócić tutaj uwagę na kolumny, które podpierają mauzoleum. Są one w stylu jońskim.

Neorenesansowe mauzoleum rodziny von Kramsta z 1942 r.

Neorenesansowe mauzoleum rodziny von Kramsta z 1942 r.

Uszkodzona rzeźba i ozdobny sarkofag w mauzoleum rodziny von Kramsta

Uszkodzona rzeźba i ozdobny sarkofag w mauzoleum rodziny von Kramsta

Następnie w Maciejowcu oglądamy pałac. Ma on dość ciekawą historie. M.in. należał on przez jakiś czas do Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (dzisiejszy Uniwersytet Ekonomiczny). W 1990 roku pałac spłonął. Z pożarem wiążą się dwie wersje. Jedna mówi, ze podpalił go zazdrosny kochanek, zaś druga mówi, że jeden z właścicieli pobliskiego dworku ubezpieczył dworek a następnie wynajął dwie osoby, aby go spaliły. Gdy te osoby przybyły pod dworek nie byli pewni, czy to na pewno ten obiekt mają spalić. Jeden z nich stwierdził że to ten pałac obok jest do spalenia i właśnie podpalili pałac, a nie dworek. Jednak to tylko hipotezy a nie fakty.

Klasycystyczny pałac w Maciejowcu z l. 1834 - 1838 z inicjatywy Johanna von Dolan

Klasycystyczny pałac w Maciejowcu z l. 1834 – 1838 z inicjatywy Johanna von Dolan

W Maciejowcu oglądamy jeszcze zabytkowy renesansowy dworek, który miejmy nadzieje odzyska kiedyś swój urok.

Renesansowy dworek w Maciejowcu

Renesansowy dworek w Maciejowcu

Po zwiedzeniu Maciejowca wędrujemy przez pola, aby dotrzeć do wsi Radomice. Ta niepozorna wieś ma również swoją ciekawą historie. To tutaj w XX wieku wydobywano np. rudy złota oraz uranu. Podobno było tu również termalne źródło za czasów rzymskiego cesarza Konstantyna II.

My skierowaliśmy się do kościoła pw. Św. Jakuba i Katarzyny (Aleksandryjskiej). Tam oglądamy ciekawe epitafium, poświęcone pastorowi tutejszego kościoła oraz pięknie kwitnące przebiśniegi?

Kościół pw. Św. Jakuba i Katarzyny Aleksandryjskiej w Radomicach

Kościół pw. Św. Jakuba i Katarzyny (Aleksandryjskiej) w Radomicach

Przebiśniegi ;)

Przebiśniegi 😉

Epitafium poświęcone pastorowi kościóła pw. Św. Jakuba i Katarzyny w Radomicach

Epitafium poświęcone pastorowi kościoła pw. Św. Jakuba i Katarzyny w Radomicach

Z Radomic kierujemy się dalej zielonym szlakiem pieszym, aż do Wlenia. Po drodze możemy podziwiać w panoramie kilka szczytów, krzyż pokutny oraz porwaka.

Zaczynając o szczytów podziwiamy : Wietrznik (482 m.), skryty Grodziec (389 m.) oraz Ostrzyce Proboszczowicką, zwaną „Śląską Fudżijamą” (501 m.).

Wietrznik (482 m.n.p.m.)

Wietrznik (482 m.n.p.m.)

niewidoczny Grodziec (389 m.n.p.m.) na ostatnim planie

Niewidoczny Grodziec (389 m.n.p.m.) na ostatnim planie

Ostrzyca Proboszczowicka ''Śląska Fudżijama'' (501 m.n.p.m.)

Ostrzyca Proboszczowicka ”Śląską Fudżijamą” (501 m.n.p.m.)

Kilkaset metrów dalej natrafiamy na krzyż pokutny przypisywany do wsi Klecza. Jest to krzyż koniczynkowy z piaskowca z słabo czytelnym rytem noża. został postawiony za morderstwo popełnione na bracie w 1562 r.

Krzyż pokutny (koniczynkowy z piaskowca) z rytem noża z morderstwo na bracie w 1562 r.

Krzyż pokutny (koniczynkowy z piaskowca) z rytem noża z morderstwo na bracie w 1562 r.

Idąc dalej przez las, a potem częściowo asfaltem odbijamy ze ścieżki, aby zobaczyć słupy bazaltowe.

słupy bazaltowe

słupy bazaltowe

W końcu docieramy do naszego ostatniego punktu trasy, czyli do Wlenia. Jest to jedno z najstarszych miast w Polsce. Prawa miejskie otrzymało w 1214 roku. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od pałacu Wleń, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę na jedzenie. Miejsce naprawdę godne polecenia 🙂 .

Pałac we Wleniu

Pałac we Wleniu

Po odpoczynku przyszedł czas na zdobycie ruin zamku Lenno (Gródek Wleński). Szkoda że wejście na dziedziniec było zamknięte, ale i tak warto było się tutaj „wdrapać”.

Ruiny zamku Lenno (Gródek Wleński)

Ruiny zamku Lenno (Gródek Wleński)

Warto na koniec jeszcze wspomnieć, że w okolicy tych ruin rośnie czosnek niedźwiedzi wydzielający specyficzny zapach. Ach, niezapomniany zapach 🙂 .

Czosnek niedźwiedzi

Czosnek niedźwiedzi

Towarzyszył mi on później jak wracałem do domu autobusem 🙂 .