(J.Wielkie – Góry Sokole – Trzcińsko) – 24.01.2016 r.

Druga wycieczka szkoleniowa odbyła się w Rudawach Janowickich, a dokładniej w G. Sokolich. Przyznam szczerze, że jest to jedno z moich ulubionych miejsc w Sudetach, które do tej pory udało mi się odwiedzić. Także cieszę się podwójnie, że tutaj powróciłem.

Zaczynamy od przejazdu pociągiem do naszego dzisiejszego miejsca startu – Janowic Wielkich. Stamtąd udajemy się przez Aleje Jarząbów Szwedzkich, a potem zielonym szlakiem przez Żużlową Dolinę do ruin Zamku Bolczów. Poznajemy jego historię, zwiedzamy wnętrze, coraz lepiej się integrujemy :). Pogoda tego dnia nas nie rozpieszcza. Chmury są dość nisko, ciężko się oddycha i pada deszcz. Na szczęście im późniejsza godzina, tym pogoda robi się lepsza.

Zamek Bolczów

Zamek Bolczów

Wkraczamy teraz w „skalną krainę”. Pierwszą ze skał , jaką możemy podziwiać jest „Skalny Most”. Jak zawsze robi piorunujące wrażenie. Udaję mi się nawet wykazać wyczytaną wcześniej informacją o tym, że wspinacz którego upamiętnia tutaj tablica nazywał się Walter Tuffeck.

"Skalny Most"

„Skalny Most”

Po minięciu „Skalnego Mostu”, po chwili docieramy do kolejnej skały. Tym razem jest nią skała „Piec”. Chętni z nas wchodzą na samą górę po wcześniej zostawionych tutaj śladach (stopniach). Jest to dla mnie jeden z pierwszych momentów pokonywania stromego odcinka po śniegu. Radzę sobie jednak bardzo dobrze. Z zejściem staram się bardzo uważać i drobiazgowo stawiać następne kroki.

Skała "Piec"

Skała „Piec”

Teraz czeka nas dłuższa wędrówka pod Starościńskie Skały, które wieńczy Lwia Góra (718 m.). Oczywiście my ambitni udajemy się na sam szczyt Lwiej Góry. Tutaj jest już „wyższa szkoła jazdy”. Poziom trudności rośnie. W śnieżno – lodowych warunkach, trzymając się mocno metalowych poręczy podciągamy się coraz wyżej i wyżej. Oczywiście ryzyko poślizgnięcia jakieś występuję. Natomiast wybijamy sobie stopnie i jest zdecydowanie lepiej.

Starościńskie Skały

Starościńskie Skały

Autor na szczycie Lwiej Góry (718 m.)

Autor na szczycie Lwiej Góry (718 m.)

Następnie schodzimy cały czas w dół, aż dochodzimy do Przełęczy Karpnickiej (475 m.). Od tego miejsca podchodzimy dość wymagającym odcinkiem, żaby dotrzeć do Schroniska „Szwajcarka”. Tutaj robimy sobie ognisko i pieczemy kiełbaski. Panuje fantastyczna atmosfera.

Schronisko PTTK ''Szwajcarka''

Schronisko PTTK ”Szwajcarka”

Teraz czeka nas ciężka przeprawa, ponieważ będziemy atakować oba główne szczyt G. Sokolich. Na początek bierzemy za cel Krzyżną Górę (654 m.). Osobiście nie lubię tego podejścia czarnym szlakiem, ale innej drogi po szlaku nie ma. Przed tym momentem zahaczamy jeszcze o Husyckie Skały. A potem już bezpośrednio udajemy się na szczyt Krzyżnej Góry. Pod szczytem występuję podoba sytuacja, jak pod Lwią Górą (718 m.). Warunki śnieżno – lodowe oraz poręcze. Są one dla nas zbawieniem i dobrym treningiem dla naszych rąk. W ten sposób udaje nam się zdobyć szczyt Krzyżnej Góry (654 m.).

Autor na Krzyżnej Górze 654 m.)

Autor na Krzyżnej Górze 654 m.)

Po zdobyciu tego szczytu udajemy się z powrotem na dół i teraz bierzemy się do atakowania Sokolika Dużego (623 m.). Dość męczące podejście zakosami, ale w końcu dochodzimy pod szczyt. Teraz po metalowych schodach udajemy się na jego wierzchołek. Pogoda jest znacznie lepsza, niż to było rankiem.

Sokolik Duży (623 m.)

Sokolik Duży (623 m.)

Ze szczytu Sokolika Dużego (623 m.) podziwiamy rozległą panoramę oraz jego sąsiada Sokolika Małego (ok. 615 m.).

Sokolik Duży (623 m.) - panorama

Sokolik Duży (623 m.) – panorama

Sokolik Mały (ok. 615 m.)

Sokolik Mały (ok. 615 m.)

Autor na Sokoliku Dużym (623 m.)

Autor na Sokoliku Dużym (623 m.)

Na zakończenie wycieczki czeka na nas jeszcze niespodzianka. W śniegu odnajdujemy trop jakiegoś zwierzęcia. Ciężko mi stwierdzić, co to było za zwierzę, ponieważ niezbyt się na tym znam. Docieramy stromym zejściem do Trzcińska i tam odjeżdżamy pociągiem do J.G.

Trop zwierzęcia

Trop zwierzęcia