Zakopane i okolice (20.04.2015 – 24.04.2015 r.)

Będąc na 4-ym semestrze moich studiów, pojechaliśmy w ramach przedmiotu na 5 dni na obszar Podhala. Program wyjazdu zapowiadał się bardzo obiecujący, a przede wszystkim różnorodny, więc każdy z nas powinien znaleźć tam coś dla siebie. Mnie najbardziej zaciekawił dzień 4. – 23.04.2015 r., gdzie zaplanowane było wyjście w Dolinę Kościeliską w Tatrach Zachodnich. Zanim jednak opisze Państwu dzień nr 4, to chciałbym zacząć od początku :).

 Dzień 1. (20.04.2015 r.) rozpoczęliśmy od przyjazdu do Krakowa i zwiedzenia jego zabytków. Pierwszą atrakcją turystyczną tego dnia było Wzgórze Wawel wraz z znajdującym się tam Zamkiem innymi budowlami.

"Wawel" . Ta wieża ze złotym dachem to Kaplica Zygmuntowska.

„Wawel” . Ta wieża ze złotym dachem to Kaplica Zygmuntowska.

Wawelski Dziedziniec

Wawelski Dziedziniec

Popiersie marszałka Józefa Piłsudskiego

Popiersie marszałka Józefa Piłsudskiego

Po zwiedzeniu „Wawelu” udaliśmy się na krakowski rynek. Oczywiście w oczy rzuciły nam się dwa symbole Krakowa, czyli Kościół Mariacki oraz Sukiennice:

Kościół Mariacki w Krakowie

Kościół Mariacki w Krakowie

"Sukiennice"

„Sukiennice”

Oczywiście będąc na krakowskim rynku nie omieszkaliśmy rzucić okiem na słynną restaurację „Wierzynek”, gdzie serwowane były tzw. „Obiady Czwartkowe”.

Restauracja "Wierzynek"

Restauracja „Wierzynek”

Oczywiście również znaleźliśmy czas, żeby zobaczyć inne atrakcję krakowskiego rynku, takie jak :

Rzeźba śp. Igora Mitoraja pt. "Eros bendato"

Rzeźba śp. Igora Mitoraja pt. „Eros bendato”

Pomnik wieszcza Adama Mickiewicza

Pomnik wieszcza Adama Mickiewicza

krakowski "Żaczek"

krakowski „Żaczek”

Po zobaczeniu tych zabytków, przejechaliśmy do miejsca naszego noclegu, czyli do Zakopanego. W ten sposób zakończyliśmy dzień 1.

Dzień 2. (21.04.2015 r.) upłynął nam na zwiedzaniu Zakopanego oraz odwiedzeniu m.in. Muzeum Przyrodniczego Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz wjazdu kolejką na Gubałówkę – 1120 m.n.p.m. (ale wstyd 🙂 ). Dzień oczywiście zaczął się od porannego wstawania. Wyjście na balkon i widok na jeden symboli polskich Tatr, czyli Giewont – 1894 m. (ściślej precyzując – Wielki Giewont). Nie ma nic przyjemniejszego jak budzić się z widokami na takie krajobrazy :).

Widok na Giewont - 1894 m.

Widok na Giewont – 1894 m.

Przed udaniem się do Muzeum Przyrodniczego Tatrzańskiego Parku Narodowego, podjechaliśmy pod Wielką Krokiew – skocznie narciarską, znaną przynajmniej w całej Polsce.

Skocznia narciarska "Wielka Krokiew"

Skocznia narciarska „Wielka Krokiew”

Po zobaczeniu owej skoczni udaliśmy się pieszo do wspomnianego Muzeum Przyrodniczego Tatrzańskiego Parku Narodowego. Tam naszą uwagę przykuły wypchane zwierzęta, żyjące w TPN. Oczywiście uspokojono nas, że wszystko obyło się pod opieką specjalistów i żadne zwierze nie cierpiało (wypychane zwierzęta były zazwyczaj już padliną).

Niedźwiadek

Niedźwiadek

Ryś

Ryś

Przed opuszczeniem tej placówki, postanowiłem kupić sobie jakąś pamiątkę. Nabyłem mapę o „Orlej Perci”, którą być może w przyszłości wykorzystam w praktyce :). Po zwiedzeniu Muzeum, pojechaliśmy zobaczyć „Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Bzysku”, gdzie spoczywają wybitni mieszkańcy Zakopanego m.in. taternik Jan Długosz, bajkopisarz Kornel Makuszyński, olimpijczyk Stanisław Marusarz oraz fundator cmentarza Jan Pęksa.

"Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Bzysku"

„Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Bzysku”

Następnie udaliśmy się na „Krupówki” – ulicę reprezentacyjną Zakopanego. Tam udało się sfotografować „Dom do góry Nogami” oraz kolejny widok na Giewont.

"Dom do góry nogami"

„Dom do góry nogami”

Giewont po raz drugi tego dnia

Giewont po raz drugi tego dnia

Pod wieczór udaliśmy się kolejką na Gubałówkę (1120 m.). Powiem może tak : widoki naprawdę są najpiękniejsze chyba na Tatry, ale jakoś nie lubię wjeżdżać na szczyty kolejką, ponieważ większą satysfakcję sprawia mi wejście na dany szczyt za pomocą własnych nóg (sił). W każdym razie warto było odwiedzić Gubałówkę dla tych panoram:

Gubałówka - Panorama (1)

Gubałówka – Panorama (1)

Gubałówka - Panorama (2)

Gubałówka – Panorama (2)

Tym miłym akcentem zakończyliśmy dzień 2.

Dnia 3. – 22.02.2015 r. udaliśmy się do naszego południowego sąsiada, czyli na Słowację, a dokładniej do wpisanej na listę UNESCO Levocy. Wcześniej jednak zrobiliśmy sobie krótki postój na Łysej Polanie, ponieważ kierowca potrzebował zakupić vinete na przejazdy. Ja osobiście skorzystałem na tym postoju, ponieważ wyszedłem porobić kilka fantastycznych krajobrazów. Oto one:

Widok z Łysej Polany na Tatry Wysokie (1)

Widok z Łysej Polany na Tatry Wysokie (1)

Widok z Łysej Polany na Tatry Wysokie (2)

Widok z Łysej Polany na Tatry Wysokie (2)

Po przymusowym postoju spędzonym dość przyjemnie udajemy się dalej, już na stronę południowego sąsiada. W Levocy ogladamy centrum miasta oraz wjeżdżamy na jedno ze wzgórz, na którym jest kościół oraz piękny widok na Levoce:

Widok na Levoce

Widok na Levoce

W drodze powrotnej robimy jeszcze 2 postoje. Pierwszy gdzieś na Śłowacji, gdzie ukazują nam się widoki na Tatry Wysokie Słowacje, z górującą Łomnicą ( słow. Lomnický štít) – 2634 m., drugi zaś postój jest na polanie Głodówka, gdzie moim zdaniem oprócz Gubałówki jest najpiękniejszy widok na Tatry.

Tatry Wysokie Ślowackie, z górującą Łomnicą

Tatry Wysokie Ślowackie, z górującą Łomnicą

Widoki z Polany Głodówka (1)

Widoki z Polany Głodówka (1)

Widoki z Polany Głodówka (2)

Widoki z Polany Głodówka (2)

Po obejrzeniu widoków wracamy z powrotem do Zakopanego na nocleg.

Dzień 4. (23.04.2015 r.) to jest właśnie ten dzień wycieczki, na który najbardziej czekałem – Dolina Kościeliska w Tatrach Zachodnich. W końcu zobaczę jak wygląda tatrzańska dolina od środka. Zaczynamy wcześnie rano, oczywiście pod opieką przewodnika tatrzańskiego. Jak się potem okaże naprawdę super człowiek, którego podziwiam do tej pory :). Po wejściu na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego widzimy fasiągi, czekające na pierwszych turystów. My oczywiście udajemy się dalej pieszo.

Fasiągi

Fasiągi

Następnie oglądamy skutki potężnych wichur, które powaliły tysiące drzew w Parku.

Skutki wichur w Tatrach

Skutki wichur w Tatrach

Idąc dalej pojawiają nam się pierwsze widoki na Tatry. I to nie byle jakie widać najwyższy szczyt Tatr Zachodnich – Bystrą (2248 m.):

Bystra (2248 m.) - najwyższy szczyt Tatr Zachodnich

Bystra (2248 m.) – najwyższy szczyt Tatr Zachodnich

Po ok. 6 km wędrówce Doliną Kościeliską docieramy do naszego punktu docelowego wędrówki, czyli Schroniska PTTK „Na Hali Ornak”. Oczywiście w tym miejscu Bystra prezentuję się jeszcze piękniej :).

Schronisko PTTK "Na Hali Ornak"

Schronisko PTTK „Na Hali Ornak”

W schronisku moją uwagę przykuwa „Książka Wyjść i Wypraw w Góry”, do której to turyści wpisują planowane wyjścia, aby w razie braku powrotu i innych sytuacji szybciej powiadamiać służby ratunkowe – TOPR. W Sudetach oprócz książek, gdzie możemy wpisać się na pamiątkę np. w schronisku „Strzecha Akademicka”, nigdzie nie spotkałem się z prowadzeniem właśnie „Książek Wyjść i Wypraw w Góry”. Dlatego też byłem tym bardziej zaciekawiony. Z tego co udało mi się wyczytać większość turystów za cel obierała sobie Bystrą (2248 m.) oraz Starobociański Wierch (2176 m.).

"Książka Wyjść i Wypraw w Góry"

„Książka Wyjść i Wypraw w Góry”

Po powrocie tą samą drogą co tutaj przybyliśmy, udaliśmy się jeszcze zobaczyć Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej w Zakopanem. Ujrzeliśmy tam piękny ołtarz oraz figurkę Matki Boskiej Fatimskiej.

Ołtarz w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem

Ołtarz w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem

Figurka Matki Boskiej Fatimskiej

Figurka Matki Boskiej Fatimskiej

Na tym zakończyliśmy dzień 4. i udaliśmy się na zasłużony nocleg. Przed nami pozostał jeszcze ostatni, piąty dzień.

W planach dnia 5-go (24.04.2015 r.) był spływ Dunajcem od strony Słowackiej. Był to już mój 2-go spływ Dunajcem w życiu i także od tej strony. Porównując oba spływy, pierwszy podobał mi się zdecydowanie bardziej. Sądzę tak ponieważ zapewne gdy czegoś doświadczamy po raz pierwszy, to jesteśmy z tego bardziej zadowoleni. Po drugie wtedy Flisacy byli bardziej zabawniejsi. A teraz to było dla mnie powielenie tematu. Ale to tylko uwagi na marginesie. I tak warto było jeszcze raz odbyć ten spływ, chociażby dla widoków.

"Trzy Korony" w Pieninach

„Trzy Korony” w Pieninach

Koniec spływu Dunajcem

Koniec spływu Dunajcem

Po zakończeniu spływu udaliśmy się krótkim odcinkiem szlaku turystycznego od Szczawnicy, gdzie zjedliśmy obiad, a następnie wróciliśmy do domu pełni wspomnień, marzeń i kolejnych planów 🙂