Karkonosze (Wang – Odrodzenie – Przesieka) – 29.12.2015 r.

Po świętach Bożego Narodzenia zgłosił się do mnie przyjaciel, który chciałby się gdzieś wybrać w góry, na zakończenie roku 2015. Ze względu na to, że miały wziąć udział jeszcze oprócz nas – 2 osoby i to płci pięknej, wybór trasy stanowił dla mnie wyzwanie. Musiałem ją tak dobrać, aby każdy z uczestników dał sobie z nią radę. Zdolności kondycyjne mojego przyjaciela znałem doskonale, natomiast dwóch pań niestety nie. A że troska o bezpieczeństwo moich przyjaciół jest najważniejsza, podszedłem do organizacji należycie uważnie i drobiazgowo. Zdecydowałem się na Karkonosze. Śnieżka (1603 m.) jak cel odpadał od razu. W mojej ocenie był to cel nieodpowiedni, szczególnie o tej porze roku z uczestnikami, których możliwości nie byłem na 100 % pewien. To może Szrenica (1362 m.) ? –  zapytałem siebie. Też odpada, ponieważ śnieg i lód. Przy wyborze trasy liczyłem także na to, aby wyjść w miarę wysoko, by móc potem podziwiać widoki. Wybór padł na trasę : Świątynia Wang -> Polana -> Pielgrzymy -> Słonecznik (1423 m.) -> Schronisko „Odrodzenie” -> Przesieka. Trasa w mojej ocenie optymalna żeby się zmęczyć, podziwiać widoki i zdążyć przed wcześniej zapadającym zmrokiem. Najpierw w trzy osoby dojechaliśmy do Karpacza – Wang,a następnie dołączyła od nas czwarta osoba. Już w komplecie ruszyliśmy na szlak. Jak się potem okazało śniegu praktycznie nie było. Za to miejscami był lód, ale jakoś to przeszliśmy.

Świątynia Wang

Świątynia Wang

Szlakiem niebieskim od Wangu kierowaliśmy się na Polanę nazywaną im. Bronisława Czecha, ze względu na to, że kiedyś stało tam schronisko jego imienia. Dzień powoli budził się do życia. Czekał nas niedługo piękny wschód Słońca. Tak idąc dotarliśmy do Polany. Na Polanie podziwialiśmy przelatujący samolot oraz wspomniany wschód Słońca. Niebo zapowiadało się na błękitne i takie było :).

Rozdroże na Polanie (1067 m.)

Rozdroże na Polanie (1067 m.)

Samolocik

Samolocik

Wschód Słońca

Wschód Słońca

Po tych pięknych dla naszych oczu obrazkach dotarliśmy do Grupy Skał o nazwie „Pielgrzymy”. Są to największe tego typu granitowe skały w całych Karkonoszach o wysokości dochodzącej do 25 metrów. Na skałach znajdują się także kociołki wietrzeniowe. Pierwszy raz w życiu widziałem takie kociołki skute lodem – widok imponujący.

Skały "Pielgrzymy"

Skały „Pielgrzymy”

Kociołek wietrzeniowy na skale "Pielgrzymy"

Kociołek wietrzeniowy na skale „Pielgrzymy”

Po zobaczeniu i obejrzeniu „Pielgrzymów” ruszyliśmy dalej. Teraz czekało nas najcięższe podejście w tym dniu –  na Skałę „Słonecznik”. Było to ponad 400 m. przewyższenia. Odcinek ten bardzo się nam dłużył i powodował małe zmęczenie, ale naprawdę warto było tego dnia się tam udać. Po męczącym podejściu docieramy na „Słonecznik” (1423 m.). Jest to mój osobisty rekord, jeśli chodzi o osiągniętą wysokość zimą. Z tym, że jak to się ma do zimy skoro temperatura powietrza jest w okolicach 0 stopni C, a śniegu brak? Zaliczam więc tą wysokość jako rekord nieoficjalny. Będąc na „Słoneczniku” podziwiamy jego wygląd. Widzimy bardzo duże podobieństwo do postaci ludzkiej oraz odpoczywamy sobie na granitowej ławeczce, wybudowanej na 25 – lecie oddziału RGV.

Skała "Słonecznik"

Skała „Słonecznik”

Autor na ławce RGV w okolicach "Słonecznika" (1423 m.)

Autor na ławce RGV w okolicach „Słonecznika” (1423 m.)

Po zakończonym odpoczynku ruszamy dość płaskim na początku odcinkiem szlaku czerwonego w kierunku schroniska „Odrodzenie”. W miedzyczasie podziwiamy widoki na  na wprost (kierunek zachodni – W) oraz na prawo ( kierunek północny – N). Oto efekt naszych spojrzeń:

 Szlak czerwony Słonecznik - Odrodzenie (krajobrazy itp.)

Szlak czerwony Słonecznik – Odrodzenie (krajobrazy itp)

 Szlak czerwony Słonecznik - Odrodzenie (widok na zbiornik "Sosnówka"

Szlak czerwony Słonecznik – Odrodzenie (widok na zbiornik „Sosnówka”)

Cienie "Ludzi gór"

Cienie „Ludzi Gór”

Nieopodal schroniska „Odrodzenie”, schodząc szlakiem czerwonym wpadam w poślizg na oblodzonych kamieniach. Nie tracę równowagi. Wygląda to tak jakbym zbiegał po tych kamieniach. Na szczęście zachowuję zimną krew i udaję odbić mi się trochę w lewo, opuszczając strefę kamieni. Szybko wbijam swoje kijki w malutki płat śniegu zatrzymując poślizgnięcie. Odczuwam dużą ulgę, że wyszedłem z tego cało. Jednak cieszę się, że to ja szedłem wtedy na przodzie naszej grupy. Moje nabyte doświadczenie pozwoliło mi jakoś się z tej opresji uratować. Inni z mojej grupy mogliby mieć mniej szczęścia. Miałbym chyba potem wyrzuty sumienia, jeżeli komuś z moich bliskich by się coś złego przytrafiło. Szczęśliwie docieramy do schroniska „Odrodzenie”, gdzie robimy sobie dłuższy odpoczynek przed zejściem na autobus w Przesiece.

Schronisko "Odrodzenie"

Schronisko „Odrodzenie”

Opuszczając powoli tereny Przełęczy Karkonoskiej (1198 m.n.p.m.) podziwiamy hotele górskie i udajemy się po monotonnym asfalcie do Przesieki.

Spindlerova Bouda

Spindlerova Bouda

Po dłuższym schodzeniu asfaltem w końcu docieramy do Przesieki na autobus. Mamy do niego dłuższą chwilę, więc podziwiamy okolicę.

Drewniana rzeżba z wizerunkiem starca

Drewniana rzeźba z wizerunkiem starca

Drewniana rzeźba przedstawiająca młyn

Drewniana rzeźba przedstawiająca młyn

Wreszcie doczekaliśmy się na przyjazd autobusu i wracając nim m.in. w okolicach Stawów Podgórzyńskich podziwiamy w panoramie miejsca, które dzisiaj odwiedziliśmy.

Cieszę się z odbycia tej wyprawy z kilku powodów. Po pierwsze fajnie było wrócić w Karkonosze po dłuższej nieobecności. Drugi powód to znakomite towarzystwo, które mam nadzieje udało się zgrać. A po trzecie poznałem możliwości moich przyjaciół i wiem, że następnym razem będziemy mogli „porwać się” na coś ambitniejszego 😀