Žaltman (739 m.) – 07.05.2016 r.

Na dzień 07 maja 2016 r. zaplanowałem sobie wyprawę na mój kolejny szczyt do Korony Sudetów – Žaltman (739 m n.p.m.), leżący w tzw. Jestřebí horach (Górach Jastrzębich). Położone są one na SW (pd. – zach.) od Adršpachu oraz na E (wsch.) od Trutnova.

Aby się tam dostać skorzystałem z sezonowego połączenia kolejowego na trasie Jelenia Góra – Trutnov. I ogólnie z tego połączenia jestem zadowolony, ponieważ jest ono dość ładnie widokowe. Natomiast odrobinę irytuję mnie fakt, iż na tej trasie trzeba kupować aż 2 bilety: 1 do stacji Lubawka (ważny do stacji Královec), a potem 2 od stacji Královec do Trutnova. Szczerze to wolałbym jeden bilet na tej trasie, a trudno, jest jak jest. Trzeba się cieszyć, że to połączenie w ogóle funkcjonuje :).

Kralovecky Spicak 880 m. - widok z pociągu na dworcu kolejowym Kralovec

Kralowiecki Szpicak 881 m. – widok z pociągu na dworcu kolejowym Kralovec

Pierwszy raz od dłuższego czasu, po zaplanowaniu całej trasy wiedziałem, że tym razem nie muszę się zbyt bardzo śpieszyć z wejściem i zejściem ze szczytu, ponieważ przerwy czasowe między przyjazdami a odjazdami pociągów były dość spore. Także na tą wyprawę podchodziłem z większym luzem.

Tak, więc wysiadłem sobie na stacji kolejowej Trutnov Střed (chociaż pociąg jedzie jeszcze jedną stację dalej do Trutnov hlavní nádraží). Jakoś tak uważałem, że będzie lepiej. Jeżeli miałbym określić jakimś wyrażeniem dworzec na stacji Trutnov Střed , to powiedziałbym, że tak wyludnionego dworca dawno nie widziałem. Położony na obrzeżach, żywej duszy brak. No po prostu oaza spokoju. A częstotliwość przyjeżdżających tutaj pociągów? Nie częściej niż 1 na godzinę czasu. Przez myśl przeszła mnie refleksja, że mimo tego iż jestem w Czechach notabene niedaleko Polskiej granicy, to czuję się jak podróżnik będący na drugim krańcu świata. To chyba wyludnienie tego dworca tak na mnie działało.

Trutnov Stred - dworzec kolejowy

Trutnov Stred – dworzec kolejowy

Czekało mnie teraz ponad 1h przerwy, aż przyjedzie mój kolejny pociąg. Na początku miałem drobny problem z odczytaniem rozkładu połączeń na tym dworcu, ponieważ nigdzie nie widziałem nazwy wsi, do której miałem teraz pojechać – Malé Svatoňovice. Ale dzięki temu, że znałem godzinę odjazdu mojego pociągu, która zapisałem sobie wcześniej udało mi się odczytać, że mój pociąg jedzie w kierunku Pragi i że zatrzymuję się na dosłownie kilku najważniejszych stacjach. Zapewne jakaś Czeska odmiana PKP IC. Także po zlokalizowaniu na rozkładzie mojego pociągu rozpocząłem zabijanie nudy. A na tym dworcu niestety skutecznie nie udało się tego zrobić.

Po długim oczekiwaniu i spoglądaniu na zegarek wybiła godzina przyjazdu mojego pociągu. Także poszedłem na „peron”, a raczej to co nim było i czekałem z niecierpliwością na pociąg. I tutaj nauczyłem się kolejnej rzeczy. Pociągi w Czechach wg mnie spóźniają się o 5 minut. I tak jest z każdym Czeskim pociągiem. Moim zdaniem pociągi Polskie pod tym względem wypadają lepiej. I chwała im za to.

Po 5 minutach oczekiwania przyjeżdża wreszcie pociąg. Jest dość długi. Wsiadam gdzieś z przodu, zaś konduktor jest gdzieś na końcu. Cóż, nie żebym nie chciał płacić za bilet czy coś, ale no w pierwszej chwili go nie zauważyłem 🙂 . Zawsze staram się być uczciwy. Także stanąłem przy otwartym oknie i czekałem na jego przyjście. A pociąg jak ruszył, to dość szybko. Przy otwartym oknie czuć było wiatr we włosach. W takich chwilach człowiek czuję się naprawdę jak jakiś podróżnik 🙂 . Po kilku mijanych stacjach przyszedł do mnie konduktor. Kupno biletu, mimo tego, że nie zgłosiłem się do niego od razu przebiegło bez problemów. Zapłaciłem za cały przejechany odcinek, a nie tylko za ten na którym do mnie przyszedł. Także wszystko uczciwie.

O godzinie 11:02 melduję się na dworcu kolejowym w Malé Svatoňovice. Odnajduję drogowskazy i analizuję kierunek marszu. Po 8 minutach jestem na małym rynku w tej wsi. Znajduję się tam m.in. Muzeum braci Čapków oraz Kościół Siedmiu Radości NMP. Tuż obok podziwiam także pomnik przedstawiający dwóch mężczyzn – zapewne braci Čapków.

Muzeum Braci Capku - na rynku w Malych Svatonovicach

Muzeum Braci Capków – na rynku w Malych Svatonovicach

Kościół MP Siedmiuradości w Malych Svatonovicach (2)

Kościół Seidmiu Radości NMP w Malych Svatonovicach

Pomnik Karola Capka (braci Capków)

Pomnik Karola Capka (braci Capków)

Po opuszczeniu rynku nachylenie podejścia zmienia się na bardziej strome. Ale to nic dziwnego, ponieważ obok przebiega tutejsza Kalwaria (Droga Krzyżowa). A w takich miejscach podejście zawsze jest takie uciążliwe. Po lewej stronie mijam kolejne stacje Kalwarii, by następnie dalej kontynuować takie podejście.

''Kaplica'' na kalwarii w Malych Svatonovicach

”Kaplica” na kalwarii w Malych Svatonovicach

Oczywiście z każdym kolejnym metrem jestem coraz bliżej opuszczenia tego uciążliwego podejścia, dość męczącego. I naroście o 11:36 docieram do miejsca oznaczonego na tablicy pod nazwą „U Šrejberky”. Jest to miejsce położone na wysokości 670 m n.p.m., a więc do celu mojej wyprawy – Žaltmana (739 m.) pozostało tylko 69 metrów w pionie. Choć zapewne zaraz teren trochę się obniży, to dawało już obraz, że do celu mam już niedaleko.

U Srejberky 670 m. - drogowskazy

U Srejberky 670 m. – drogowskazy

Kawałek dalej zobaczyłem tabliczkę, która wskazywała przejście kawałka trasą nieoznaczoną do miejsca o nazwie Bílý Kůl. A że to był kolejny przystanek na mojej drodze i faktycznie ten odcinek był krótszy niż znakowany szlak, to nim poszedłem. I faktycznie za chwile dotarłem maluteńkim skrótem w to miejsce.

Neoznaceno Primy Smer - drogowskaz

Neoznaceno Primy Smer – drogowskaz

Palenisko (wiata) - Bily Kol (1)

Palenisko (wiata) – Bily Kol (1)

Idąc dalej zaczęły po lewej i prawej stronie szlaku pojawiać się dawne umocnienia wojskowe w postaci schronów (na wzór linii Maginota). Takie schrony widziałem także w Orlických horách (choć były lepiej pochowane).

Schron z fortyfikacji Czechosłowackiej (na wzór lini Maginota)

Schron z fortyfikacji Czechosłowackiej (na wzór linii Maginota)

Po kolejnym podejściu docieram do miejsca zwanego „Žaltman Rozhl. Odb.” Położonego na wysokości 670 m n.p.m. Jest to ostatni przystanek do mojego dzisiejszego celu – Žaltmana (739 m n.p.m.). Idę dalej za znakami w kształcie zielonego trójkąta, oznaczającego drogę na szczyt. I tak o godz. 11:58 wchodzę na swój 14. szczyt z Korony Sudetów – Žaltman (739 m n.p.m.). I jeżeli wspomne po raz drugi w tej relacji, że z mojej bazy wypadowej na ten szczyt – dworca w Malé Svatoňovice wyruszyłem o godz. 11:02 to okazuję się, że wejście na ten szczyt zajęło mi dokładnie 56 minut (w serwisie mapy.cz sprawdziłem średni czas przejścia tej trasy, który wyniósł 1 h 34 min). Także ten wynik jest naprawdę super 🙂 . A miał to być spacerek. Ale ja chyba tak nie umiem 🙂 .

Zaltman Rozhl. Odb. - 670 m.

Zaltman Rozhl. Odb. – 670 m.

Oznaczenie ścieżki prowadzącej na szczyt Žaltman 739 m.

Oznaczenie ścieżki prowadzącej na szczyt Žaltman 739 m.

Autor na szczycie Žaltman 739 m n. p. m. (1)

Autor na szczycie Žaltman 739 m n. p. m.

Na szczycie Žaltmana 739 m. znajduję się ok. 12 – metrowa wieża widokowa, na którą postanowiłem sobie wejść, aby zobaczyć widoki. I było naprawdę warto. Otóż po jednej stronie miałem widok na Śnieżkę (1603 m., Karkonosze), zaś po drugiej Góry Stołowe, które de facto zapewne odwiedzę już niedługo 🙂 . Widok naprawdę nieziemski 🙂 .

12 - metrowa Wieża widokowa na szczycie Ja na szczycie Žaltman 739 m n. p. m. (1)

12 – metrowa Wieża widokowa na szczycie Ja na szczycie Žaltman 739 m n. p. m. (1)

Śnieżka - widok z wieży widokowej na szczycie Žaltman 739 m n. p. m. (2)

Śnieżka – widok z wieży widokowej na szczycie Žaltman 739 m n. p. m.

G. Stołowe - widok z wieży widokowej na szczycie Žaltman 739 m n. p. m. (1)

G. Stołowe – widok z wieży widokowej na szczycie Žaltman 739 m n. p. m.

Po ok. 15 – 20 minutowym relaksie na szczycie i podziwianiu pięknych widoków czas opuścić to miejsce i udać się dalej. Postanowiłem schodzić w kierunku W (zach.), aby dotrzeć do „ Jestřebí bouda”. Tam planowałem zatrzymać się na trochę dłużej i wziąć pieczątkę na potwierdzenie zdobycia szczytu Žaltman. Oba plany zrealizowane 🙂 . A ludzi naprawdę mnóstwo. Długie kolejki do bufetu. Ale cóż, pogoda sprzyjała tego dnia.

Jestrebi Bouda

Jestrebi Bouda

W „ Jestřebí bouda” postanowiłem uczcić zdobycie szczytu w sposób wyjątkowy. Postanowiłem spróbować Czeskiego odpowiednika Coca – Coli, czyli Kofoli. Może nie będę tutaj oceniał smaku tego napoju, ale zachęcam do próbowania nowych rzeczy i szukania nowych doznań, tak i jak ja to zrobiłem. Dodatkowo kupiłem sobie tam pamiątkę. A jaką? Jeżeli już kupuję jakieś pamiątki to są mapy danego regionu. Jako, że nie miałem konkretnej mapy Jestrebich hor, to zakupiłem sobie tanią mapkę o Cyklotrasach (ścieżki / szlaki rowerowe) Jestrebich hor w skali 1 : 50 000. Takie pamiątki to ja lubię 🙂 .

Kofola i pieczątka w książeczce - w Jestrebi Bouda (1)

Kofola i pieczątka w książeczce – w Jestrebi Bouda (1)

Po odpoczynku i świętowaniu zdobycia szczytu udaję się na kolejną drogę. Teraz muszę iść na NE (pł. – wsch.) do wsi Radvanice, skąd pociągiem dojadę z powrotem do Trutnova. Będąc coraz bliżej wsi podziwiam zabudowania oraz wystający tamtejszy kościół. Obok zaś stoi kilka uli, co przyprawia mnie o dreszcze. Mam nadzieję, że mnie pszczółki tylko nie dostrzegą :0. Uff, jakoś je mijam bez przyłapania.

Radvanice - widok ze szlaku Jestrebi Bouda - Radvanice Bus

Radvanice – widok ze szlaku Jestrebi Bouda – Radvanice Bus

Pszczele ule - widok ze szlaku Jestrebi Bouda - Radvanice Bus

Pszczele ule – widok ze szlaku Jestrebi Bouda – Radvanice Bus

Kościół w Radvanicach

Kościół w Radvanicach

Docieram do Radvanic. Nie pozostaje mi nic innego jak idąc asfaltem dotrzeć na dworzec kolejowy. Mijam po drodze dwie owce. Jedna z nich zauważa mnie szybciej niż ja ją i od razu wydaje w moim kierunku ostrzeżenie głosowe, abym za bardzo się nie zbliżał. A ja nawet tego nie miałem w planach. Jakoś udaję mi się ją sfotografować. Cieszę się, że dzieliło nas solidne ogrodzenie 🙂 .

Owce w Radvanicach (1)

Owce w Radvanicach (1)

Za owcami pozostaje mi już tylko jedna, długa prosta asfaltem, z której to w pewnym momencie powinien być skręt w prawo na dworzec. Wg mapy szlak niebieski, którym teraz idę powinien się skończyć właśnie na dworcu. Ale, chwila. Wg mapy powinien być już dworzec, a szlak niebieski idzie dalej prosto. W tej sytuacji podejmuję decyzję, ze idę jeszcze kawałek prosto i jeżeli ten szlak nie będzie miał zaraz końca to skręcę na Stromę zbocze po mojej prawej i jakoś się rozejrzę w tedy za budynkiem dworca. I tak po chwili robię. Idę na Stromę zbocze, zresztą ładnie wydeptane w terenie. I okazuję się, że wychodzę w ten sposób prosto na budynek dworca. Przypadek, nie sądzę 🙂 . A dworzec ten jest jeszcze bardziej pusty, niż ten w Trutnovie Střed.

Radvanice - dworzec kolejowy

Radvanice – dworzec kolejowy

I cóż, podobnie jak to miało się w przypadku Trutnova Střed, tutaj też muszę poczekać dłużej na przyjazd pociągu. Tym razem nie ledwo ponad 1 h, a prawie 2 h. Czuję się podobnie jak 16.05.2015 r.  na dworcu w Bartnicy. Tam też kończyłem swoją wyprawę, gdy wracałem z Wielkiej Sowy (1015 m.). Pusto na dworcu, ani żywej duszy. Choć i z martwą duszą też bym wtedy pogadał ;). Jest to dobry czas, aby przewietrzyć trochę swoje buty itd.

Choć na rozkładzie jazdy pociągów widać jednoznacznie, że pociąg jeździ zgodnie z planem i w końcu przyjedzie, to ma się wrażenie, że jeździ tutaj 1 pociąg na dobę – taka cisza i spokój. Po godz. 16:10 doczekuję się wreszcie na swój pociąg. Tym razem dla odmiany i też dla uniknięcia kolejnego, nudnego oczekiwania na pociąg jadę do stacji Trutnov hlavní nádraží. Z mapy wynika mi, że jest ona położona blisko rynku miasta Trutnov. Także planuję sobie ew. zwiedzenie rynku w tym mieście.

Po przyjechaniu na tą stacje i opuszczeniu pociągu moim oczom ukazuję się piękny widok na górę z wieżą. Coś podobnego widziałem już po przyjechaniu do niemieckiej miejscowości Großschönau, gdzie widok był na Lausche (793 m.) lub też do Liberca, gdzie jak na dłoni widać było Jeszted (1012 m.). Tylko pytanie co to za górę widać z Trutnova? Nie jestem w 100 % pewny, ale wydaje mi się, że jest to Černá Hora (1299 m.).

Cerna Hora 1299 m. - widok z dworca kolejowego Trutnov Hladni Nadrazi (2)

Cerna Hora 1299 m. – widok z dworca kolejowego Trutnov Hladni Nadrazi

I tak, zgodnie z planem mam zapas czasu do pociągu powrotnego do Jeleniej Góry. Także upewniam się jeszcze, w którą stronę iść na rynek i idę zwiedzać miasto. W Trutnovie witają mnie zwierzęta – na pierwszy rzut oka pumy. Dobrze, że nie są prawdziwe 🙂 .

Pumy - Psy przy centrum handlowym w Trutnovie

Pumy  przy centrum handlowym w Trutnovie

Po chwili spaceru docieram na rynek miasta. Moim oczom ukazuję się ładna Starówka przypominająca mi Starówkę w Jeleniej Górze. Ale to nie wszystko. Wszędzie rozstawione są stoiska z jedzeniem i innym regionalnymi wyrobami. A na scenie występuję zespół muzyczny. Myślę sobie, że trafiłem na jakiś festiwal, czy coś. Później sprawdziłem to w Internecie i okazało się, że akurat odbywał się Festiwal Draka (Smoka), czyli symbolu miasta Trutnov, widocznego nawet w jego herbie. Myślę, że możliwość uczestnictwa w tym Festiwalu było dla mnie wynagrodzeniem nudnego wyczekiwania na przyjazdy pociągów. To ładny ukłon w moją stronę od miasta 🙂 .

Rynek w Trutnovie (1)

Rynek w Trutnovie (1)

Pomnik Józefa II na rynku w Trutnovie

Pomnik Józefa II na rynku w Trutnovie

Fontanna na rynku w Trutnovie (2)

Fontanna na rynku w Trutnovie

Rynek w Trutnovie (2)

Rynek w Trutnovie (2)

Festiwal w Trutnovie

Festiwal w Trutnovie

Festiwal w Trutnovie (2)

Festiwal w Trutnovie (2)

I tym miłym akcentem zakończyłem swoją kolejną wyprawę z cyklu Korona Sudetów osiągając wierzchołek Žaltmana (739 m.). Na następną wyprawę z cyklu Korona Sudetów planuję pojechać 19 maja 2016 r., a celem będzie najwyższy szczyt Gór Stołowych, czyli Szczeliniec Wielki (919 m.). Mam nadzieję, że się uda 🙂 . Do zobaczenia niebawem 🙂 .

Reklamy