Szczeliniec Wielki (919 m.) – 19.05.2016 r.

Wyprawa na Szczeliniec Wielki (919 m.), odbyta w dniu 19. Maja była wyprawą o różnych zwrotach akcji (i tych pozytywnych jak i negatywnych). W każdym razie była dla mnie kolejną „Przygodą’’. Tak, powoli zaczynam rozumieć, czym jest dla mnie słowo „Przygoda’’. Przede wszystkim „Przygoda” jest dla mnie podróżą w nowe, nieznane miejsca. Co prawda na Szczelińcu Wielkim byłem już ok. 5 lat temu, natomiast nie od strony Radkowa. Dlatego też ta wyprawa była dla mnie kolejną „Przygodą” przez duże „P”.

Jak już wspomniałem celem tej wyprawy był Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.), czyli najwyższy szczyt Gór Stołowych. To już kolejny dla mnie szczyt do Korony Sudetów: 15 – sty. Nim zakończę cześć Korony w Sudetach Środkowych. Wcześniej miałem zrobione już Sudety Zachodnie oraz Przedgórze Sudeckie. Tym samym zostaną mi już tylko Sudety Wschodnie i 7 znajdujących się tam szczytów. Można powiedzieć, że powoli zbliżam się do końca, ale to i tak jeszcze długa droga.

OK., tyle wprowadzenia. Przejdźmy więc do samej wyprawy. Otóż pobudka o 3 rano, aby wstać na pierwszy pociąg o godz. 05:02. Także udałem się przed tą godziną na dworzec, a tam pierwsza miła niespodzianka tego dnia. Przed moimi oczami, na torowisku stoi pociąg o charakterystycznym niebieskim kolorze oraz dziobie (nosku). Tym pociągiem jest słynne „Pendolino”. Nie tracąc czasu pospiesznie wyciągam aparat i robie pamiątkowe zdjęcie. A potem będąc już na peronie mam okazję oglądać wyruszenie w trasę tego pociągu. Co prawda pociąg jak pociąg, ale no wiecie sami… 🙂 .

Pociąg ''Pendolino'' - przy dworcu PKP Jelenia Góra

Pociąg ”Pendolino” – przy dworcu PKP Jelenia Góra

Po symbolicznym pożegnaniu „Pendolino” wsiadam w swój pociąg, którym jadę do Wałbrzycha Głównego. Tam czekam dosłownie 2 minuty i już podjeżdża mój kolejny pociąg. Tym razem do stacji Kłodzko – Miasto. Tak więc nie czekając długo na dworcu jadę do następnego punktu na mojej trasie. I jak tu nie kochać podróży pociągami? W Kłodzku idę ze stacji kolejowej na Dworzec Autobusowy (ok. 100 – 150 metrów). Sprawdzam, czy wszystko się zgada z tym co patrzyłem przed podróżą. Tak, stanowisko 5, kierunek Radków. Ok. W takim razie czekam tym razem trochę dłużej na autobus do miasta Radków, mojej dzisiejszej bazy wypadowej w Góry Stołowe.

Centrum Kłodzka - widok z Dworca Autobusowego

Centrum Kłodzka – widok z Dworca Autobusowego

Punktualnie o godz. 08:40 ruszamy z Kłodzka w kierunku Radkowa. O godz. 09:30 jestem na rynku w Radkowie i zaczynam tutaj właściwą akcję górską. Nie ukrywam, że mam do przejścia ok. 15 km, a autobus powrotny z Radkowa odjeżdża o godz. 15:05. Także mam dosłownie 5 h 35 min. Sprawdzałem wcześniej na jednej ze stron internetowych ile wynosi średnie przejście mojej trasy i wyszło 4 h 48 min. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę przystanki na trasie. Także sumując wszystkie czynniki czasu nie mam wiele. Dlatego też postanowiłem zrobić Szczeliniec Wielki w stylu szybkim, tzn. wg mnie: jak najszybciej się da, aby mieć potem jak największy zapas czasu. I dodam jeszcze, że ten zapas mi się trochę przydał.

Ratusz w Radkowie

Ratusz w Radkowie

Tak więc oficjalnie rozpoczynam akcję górską. Po drodze mijam cmentarz, a na wprost od niego pokazuję mi się mój cel wyprawy – Szczeliniec Wielki (919 m.).

Widok na Szczelniec Wielki (919 m.) spod cmentarza w Radkowie

Widok na Szczelniec Wielki (919 m.) spod cmentarza w Radkowie

Idę dalej drogą wojewódzką nr 387, nazywaną „szosą stu zakrętów’’. W międzyczasie, idąc poboczem zatrzymuję się przede mną samochód a w nim miła Pani proponująca mi autostop. Kurcze, ludzie są naprawdę przemili, a czasami jesteśmy wrogo do nich nastawieni. Chyba niepotrzebnie. Jednak mimo wszystko bardzo grzecznie odmawiam, argumentując że robie wejście sportowe i nie chce oszukiwać. Nawet pomimo tego, że spieszy mi się na autobus powrotny. Ale mimo wszystko bardzo dziękuję za tą propozycję. Po kolejnych minutach marszu docieram do granicy Parku Narodowego Gór Stołowych. W Parku tym panują takie zasady, że nie płaci się za wejście do Parku, ale tylko za wejścia do udostępnionych tras turystycznych – „Szczeliniec Wielki” i „Błędne Skały”. Tak więc opłatę na rzecz Parku Narodowego uiszczę dopiero później.

Jestem teraz na Parkingu „Wodospady Pośny” . Od tego miejsca idę krótkim, zielonym szlakiem do wspomnianych wodospadów.

Wodospady Pośny

Wodospady Pośny

Dalej idę żółtym szlakiem, a następnie na rozwidleniu zmieniam kolor na niebieski. Cały czas idę bardzo szybko i zmęczenie daję o sobie znać. To zrozumiałe. Ale innego wyjścia nie ma. Z każdymi kolejnymi przewyższeniami nabieram coraz to więcej motywacji do działania i pragnę dotrzeć pod schronisko „Na Szczelińcu” jak najszybciej. Gdy docieram do miejsca, gdzie kolory szlaków milkną, a zaczynają się metalowe schody pod schronisko widzę dużą grupę dzieciaków i przewodniczkę górską sudecką. Okazuję się, że Szczeliniec Wielki to jedna z najbardziej moim zdaniem skomercjalizowanych gór w całych Sudetach. Jak później doszedłem pod schronisko i dalej na trasę turystyczną, takich szkolnych grup było jeszcze więcej. A przez to i potworzyły się korki jak na szlaku na Giewont, czy na Orlej Perci w Tatrach, jakie znam z widzianych zdjęć. Także między innymi dlatego warto było mieć jakiś większy zapas czasu na nieprzewidziane sytuacje. I w ten piękny sposób czas wejścia na szczyt Szczelińca Wielkiego (919 m.) przestał się już dla mnie liczyć.

Grupa szklona udająca się do schroniska ''Na Szczelińcu''

Grupa szklona udająca się do schroniska ”Na Szczelińcu”

Za to od tego momentu zaczyna się już ciekawsza część trasy, a mianowicie różnorodne formy skalne. Na pierwszy ogień idzie „Ucho Igielne”.

''Ucho Igielne''

”Ucho Igielne”

O godz. 11:23 melduję się przy schronisku „Na Szczelińcu”. Mój czas z Radkowa to 1 h 53 minuty. A wg jednej ze stron internetowych czas przejścia do tego miejsca to ok. 2 h 30 / 2 h 40 min. Mimo wszystko jestem z siebie zadowolony. Oczywiście informuję, że nie zachęcam wchodzenia w ten sposób na jakiekolwiek szczyty i każdy kto robi coś takiego, to robi to na własną odpowiedzialność.

Schronisko PTTK ''Na Szczelińcu'' (913 m n. p. m.)

Schronisko PTTK ”Na Szczelińcu” (913 m n. p. m.)

W schronisku biorę pieczątkę za wejście na szczyt, mimo tego, że szczyt właściwy Szczelińca Wielkiego jest trochę dalej, ale potem nie miałbym jak tego zrobić. Oczywiście gdybym nie zdobył tego szczytu pieczątkę bym skreślił i uznał za nieważną. Przy schronisku udaję się na pierwszy dziś taras widokowy, a tam nie dość, że podziwiam piękne widoki na okolicę, oglądam kilka pamiątkowych tablic, to jeszcze obserwuję zmagania dzieci na tzw. „Slackline”, czyli przechodzeniu na linie nad przepaścią. Szczerze to im zazdroszczę. Musze kiedyś tego spróbować 🙂 .

Widok na Broumovske Steny z Tarasu widokowego przy schr. ''Na Szczelińcu''

Widok na Broumovske Steny z Tarasu widokowego przy schr. ”Na Szczelińcu”

Widoki z Tarasu Widokowego przy schr. ''Na Szczelińcu''

Widoki z Tarasu Widokowego przy schr. ”Na Szczelińcu”

Tablica upamiętniająca pobyt J.W. Goethego na Szczelińcu Wielkim dnia 28.08.1799 r.

Tablica upamiętniająca pobyt J.W. Goethego na Szczelińcu Wielkim dnia 28.08.1799 r.

Tablica upamiętniająca pobyt J.Q. Adamsa (6 prezydent USA) na Szczelińcu Wielkim dnia 27.08.1800 r.

Tablica upamiętniająca pobyt J.Q. Adamsa (6 prezydent USA) na Szczelińcu Wielkim dnia 27.08.1800 r.

''Linoskoczek'' przy Tarasie widokowym schr. ''Na Szczelińcu''

”Linoskoczek” przy Tarasie widokowym schr. ”Na Szczelińcu”

Tablica upamiętniająca pierwszego mianowanego przewodnika na Szczelińcu Wielkim w 1813 r. - Franza Pabla (1773 - 1860

Tablica upamiętniająca pierwszego mianowanego przewodnika na Szczelińcu Wielkim w 1813 r. – Franza Pabla (1773 – 1860)

Po obejrzeniu widoków i „ekstremalnego spektaklu” idę dalej, na drugi taras widokowy. A tam kilka napisów wyrytych w skale, kościół p.w. Św. Jana Chrzciciela w Pasterce oraz jakieś urządzenia meteorologiczne, czy coś takiego.

Napisy na skale przy 2 -gim Tarasie widokowym przy schr. ''Na Szczelińcu''

Napisy na skale przy 2 -gim Tarasie widokowym przy schr. ”Na Szczelińcu”

Widok z 2 -giego Tarasu widokowego przy schr. ''Na Szczelińcu'' na kosciół p.w. Św. Jana Chrzciela w Pasterce

Widok z 2 -giego Tarasu widokowego przy schr. ”Na Szczelińcu” na kościół p.w. Św. Jana Chrzciciela w Pasterce

Urządzenia meteorologiczne przy 2 -gim Tarasie widokowym przy schr. ''Na Szczelińcu''

Urządzenia meteorologiczne przy 2 -gim Tarasie widokowym przy schr. ”Na Szczelińcu”

Teraz opuszczam teren schroniska „Na Szczelińcu” i wchodzę na trasę turystyczną „Szczeliniec Wielki” płacąc przy tym symboliczną kwotę pieniędzy. Ach jak dobrze być studentem. Od tego momentu rozpoczynają się ogromne zatory, spowodowane przez wiele grup dzieci, które jak tylko możliwe będę musiał wyprzedzać. Po kilku kolejnych minutach docieram pod właściwą skałe, na której to znajduję się najwyższy punkt Szczelińca Wielkiego, czyli „Tron Liczyrzepy’’ (Tron / Fotel  Pradziada). Jednak aby na niego wejść muszę poczekać, aż jedna z grup szkolnych z niego zejdzie, ponieważ na szczyt prowadzą metalowe, wąskie schody, które należy pokonywać tylko gęsiego. Gdy przychodzi moja kolej ostrożnie wchodzę po schodach i zdobywam mój 15 – sty szczyt z Korony Sudetów – Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.). Ze szczytu oglądam kilka ciekawych skałek.

Właściwa skała z najwyższym punktem na Szczelińcu Wielkim (919 m.)

Właściwa skała z najwyższym punktem na Szczelińcu Wielkim (919 m.)

Skała ''Emilka''

Skała ”Emilka”

Skała ''Zajączek''

Skała ”Zajączek”

Widok na dół ze Szczelińca Wielkiego (919 m.)

Widok na dół ze Szczelińca Wielkiego (919 m.)

Ja na Szczelińcu Wielkim (919 m n.p.m.) (2)

Autor na szczycie Szczelińca Wielkiego (919 m n.p.m.)

Po udanym zdobyciu szczytu schodzę na dół i idę dalej labiryntem skalnym .Po drodze mijam kolejne malownicze skałki, do złudzenia przypominające te obiekty, jakie noszą nazwy. I tak kolejną skałką jest tzw. „Małpolud’’.

Skała ''Małpolud''

Skała ”Małpolud”

Za „Małpoludem’’ schodzimy do ok. 25 – metrowej szczeliny zwanej „Piekiełko”. W tamtych miejscach należy bardzo uważać, ponieważ jest bardzo ślisko.

Szczelina ''Piekiełko''

Szczelina ”Piekiełko”

Na szczęście kawałek dalej udaje mi się minąć jedną z ostatnich grup szkolnych i dzięki temu mogę choć trochę przyspieszyć kroku. W pewnym momencie docieram do tak małego „Ucha Igielnego”, ze nawet ja, drobnej postury facet ledwo się przez nie przeciskam.

''Ucho Igielne nr 2'' - na trasie turystycznej ''Szczeliniec Wielki''

”Ucho Igielne nr 2” – na trasie turystycznej ”Szczeliniec Wielki”

Na końcu schodzę metalowymi schodami i docieram do wyjścia. Uff udało się 🙂 .

Wejscie i wyjście z trasy turystycznej ''Szczeliniec Wielki''

Wejście i wyjście z trasy turystycznej ”Szczeliniec Wielki”

Wyciągam teraz mapę i zastanawiam się którędy będzie mi najlepiej wrócić do Radkowa. Wybieram wariant czerwonym szlakiem, a następnie w punkcie przecięcia zmienię go na niebieski. Mam tylko nadzieje, że nie przegapię tego miejsca rozwidlenia. Jak się potem okazało nie sposób było je przegapić, także bez problemów schodzę znowu do miasta. Po drodze jeszcze mijam wyryte na skale dziwne niemieckie napisy. Po powrocie do domu otwieram słownik i staram się je przetłumaczyć. Oto wynik:

Nadleśniczy (książe) Karłowa - Ochrona Pasterki - napis na tablicy przy niebieskim szlaku do Radkowa

Nadleśniczy (książe) Karłowa – Ochrona Pasterki – napis na tablicy przy niebieskim szlaku do Radkowa

W Radkowie jestem powrotem na rynku o godz. 14:12 i w tym momencie kończę właściwą akcję górską. Ile czasu mi ona zajęła? Tj. od 09:30 do 14:12, daję nam to: 4 h 42 minuty, co jest lepszym czasem niż średni czas przejścia tej trasy, czyli 4 h 48 minut. Pamiętajmy, że to czas samego marszu, bez odpoczynków. A mój czas zawiera oprócz marszu, także i odpoczynki stanie w korkach. Przyznaję jednak, że te niespełna 5 h „pracy” na wysokich obrotach dało się odczuć. Mimo wszystko jestem z siebie dumny, że plan został zrealizowany.

Rynek w Radkowie

Rynek w Radkowie

Tablica na 700 - lecie miasta Radków (1290 - 1990)

Tablica na 700 – lecie miasta Radków (1290 – 1990)

Wracając autobusem z Radkowa do Kłodzka wiedziałem, że będziemy przejeżdżać przez Wambierzyce. Także czekałem na tą chwilę z wyciągniętym aparatem, aby „upolować” tamtejszą, słynną Bazylikę. I rzeczywiście udało mi się 🙂 .

Bazylika p.w. Nawiedzenia NMP w Wambierzycach - widok z PKS -u Kłodzko

Bazylika p.w. Nawiedzenia NMP w Wambierzycach – widok z PKS -u Kłodzko

Dalsza podróż tj. z Kłodzka Głównego do Wałbrzycha Głównego przebiegła bez zakłóceń. I gdy już wszystko wskazywało w Wałbrzychu Głównym, że cała podróż zakończy się sukcesem, nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Blisko przed planowaną godziną przyjazdu mojego pociągu słyszę przez megafon, że jest opóźniony o 45 minut. Myślę sobie – no po prostu pięknie. A potem było jeszcze gorzej. Następny komunikat to opóźnienie o 70 minut i jeszcze może ono ulec zmianie. Na szczęście pełnia księżyca wynagradza mi częściowo ten marazm.

Pełnia księżyca - widok z Dworca PKP Wałbrzych Główny

Pełnia księżyca – widok z Dworca PKP Wałbrzych Główny

Zaczynam się zastanawiać który pociąg przyjedzie szybciej – ten na który czekam, czy może następny. Jednak po minięciu 75 minut od planowanego przyjazdu mojego pociągu, w końcu się on pojawia. Oczywiście jako pasażer pociągu zwracam się do konduktora z pytaniem – co było przyczyną opóźnienia? On mi na to odpowiada, że – Nie ma kto budować torów i dodaje, że 70 minut opóźnienia to i tak nie jest tak dużo. Pozwolą Państwo, że tego nie skomentuję i skończę ten temat. Z „lekkim” opóźnieniem docieram do domu i po 20 godz. spędzonych na nogach wreszcie mogę odpocząć.

I tak właśnie zdobyłem swój kolejny szczyt do Korony Sudetów oraz przeżyłem kolejną „Przygodę”, pełną niespodziewanych zwrotów akcji. Do zobaczenia niebawem 🙂 .

Reklamy