Jagodna (977 m.), Velká Deštná (1115 m.) – 28-29.03.2016 r.

Wyprawa, którą nazwałem sobie „Jagodna and Velká Deštná Expedition” była 2 – dniową wyprawą na dwa najwyższe szczyty pasm górskich : G. Bystrzyckich i G. Orlickich (Orlicke hory) – Jagodna (977 m n.p.m.) oraz Velká Deštná (1115 m n.p.m.). To dla mnie szczyty nr 12 i 13 do Korony Sudetów.

Dnia 28.03.2016 r. (poniedziałek) nastąpił początek wyprawy. Dość wcześnie rano pociągiem najpierw do Wrocławia, a potem do Długopola – Zdrój, dotarłem do miejsca początkowego mojej wyprawy. Byłem na miejscu przed godz. 11:00. Stamtąd zacząłem się kierować do wsi Poręba, skąd miałem dotrzeć do Przełęczy nad Porębą (690 m.), gdzie rozpoczyna się niebieski szlak na Jagodną (977 m n.p.m.). Oczywiście miałbym ułatwione zadanie, gdyby jeździł bus do Poręby. Podobno jakiś jeden tam jeździ, rzadko ale jeździ. Lecz w poniedziałek wielkanocny nie miałem na co liczyć. Przeszedłem ok. 0,5 km od Długopola – Zdrój w kierunku Poręby i wpadłem na pomysł, że spróbuję złapać autostop w kierunku Poręby i Przełęczy nad Porębą, gdzie dzięki temu skrócę sobie odrobinę drogę pod górkę. Słysząc nadjeżdżający samochód wyciągnąłem rękę z kciukiem do góry, symbolizującym chęć złapania „okazji”. Ku mojemu zaskoczeniu samochód mijając mnie zwolnił i zatrzymał się. Po prostu nie wierzyłem na własne oczy. Pierwsza próba łapania „stopa” i od razu sukces 🙂 . Przywitałem się z kierowcą. Pogonił mnie tylko, żebym szybko wsiadał, ponieważ się spieszy. W ten oto sposób w mgnieniu oka ok. godz. 11:15 znalazłem się troszkę powyżej kościoła Św. Sebastiana w Porębie. Serdecznie podziękowałem mojemu „zbawcy” i ruszyłem już na pieszo dalej w kierunku Przełęczy nad Porębą (690 m.). Droga prowadziła pod górę i z kilkoma ostrymi zakrętami. O godz. 11:32 melduję się na Przełęczy nad Porębą (690 m.). Na Przełęczy odnajduję szybko drogowskazy ze szlakami i patrzę na ten, który mnie najbardziej interesuję. Na nim napis : Jagodna 1 h 25 minut, niebieski szlak). Szybko przeliczyłem, że przewyższenie będzie wynosić 287 metrów. Nie najgorzej – pomyślałem. Korzystając z zaoszczędzonego czasu pozwoliłem sobie na krótką przerwę. Już na początku niebieskiego szlaku zaczęły pojawiać się pierwsze widoki, a jak dodam jeszcze, że na niebie nie było ani jednej chmurki a tylko ostro operujące Słońce, to proszę sobie wyobrazić jak one musiały wyglądać 🙂 . Pierwszy raz w życiu miałem okazję rzucić okiem na Masyw Śnieżnika – być może jedno z ostatnich pasm, które odwiedzę w drodze do Korony Sudetów.

Przełęcz nad Porębą (690 m.)

Przełęcz nad Porębą (690 m.)

Widok na Masyw Śnieżnika z Przełęczy nad Porębą (690 m.)

Widok na Masyw Śnieżnika z Przełęczy nad Porębą (690 m.)

Punkt 11:48 ruszam z Przełęczy nad Porębą (690 m.) w drogę niebieskim szlakiem na Jagodną (977 m.). Na początku drogi idzie mi się dobrze. Nie ma śniegu, zwykła, leśna ścieżka. Lecz to co dobre szybko się kończy i powoli pojawia się leżący śnieg. Może nie jest go dużo, natomiast zaczynam się w nim zapadać z 5 – 10 cm. Mimo, że to niedużo, to spowalnia mi to wędrówkę i troszkę męczy. Później oczywiście zaczyna mnie to irytować, ale no cóż, to jedyna logiczna od tej strony droga na Jagodną (977 m.). Po 12:20 pojawiają się przy szlaku porozrzucane kamienie – coś w rodzaju gołoborzy. Także odsłaniają się miejscami widoki. Widać w dali zabudowania miasta. Wyciągam więc mapę i sprawdzam jakie miasto widać. Okazuję się że to miasto początkowe mojej wyprawy, czyli Długopole – Zdrój.

Gołoborza na niebieskim szlaku na Jagodną

Gołoborza na niebieskim szlaku na Jagodną

Widok na Długopole - Zdrój z niebieskiego szlaku na Jagodną

Widok na Długopole – Zdrój z niebieskiego szlaku na Jagodną

Powoli podchodzę coraz, wyżej i wyżej i staram się wypatrywać szczytu Jagodna. Wiem tylko z oglądanych zdjęć w internecie, że na szczycie jest ambona z drabiną. Przed godz. 12:48 widzę większe wywłaszczenie oraz człowieka. Domyślam się, że to może być tam. I tak przed godz. 12:48 melduję się na szczycie Jagodna (977 m n.p.m.). Ucinam sobie z miłym panem pogawędkę, z której to dowiaduję się, że niedługo kończy 70 lat i naprawdę ma kondycję godną podziwu. Jest tutaj, ponieważ robi sobie pętle narciarską wokół tego terenu. Tak jak ja docenia walory turystyczne Polski i Sudetów i jest tego samego zdania, że nie trzeba wyjeżdżać za granicę żeby poczuć się jak w raju. Czas na pamiątkowe zdjęcie szczytowe oraz przerwę na posiłek. Miły Pan poleca mi szczególnie pasmo Masywu Śnieżnika do odwiedzania, twierdząc, że jest tam pięknie. Mimo że tam jeszcze nie byłem, to wiem co mówi. W końcu turystyka górska to jest to czym zajmuję się na co dzień.

Autor na szczycie Jagodna (977 m n.p.m.)

Autor na szczycie Jagodna (977 m n.p.m.)

Po odpoczynku ruszam w dół, dalej niebieskim szlakiem na północ, docelowo do Schroniska PTTK „Jagodna” na Przełęczy Spalonej (811 – 812 m n.p.m.). Mimo tego, że idę w dół to i tak się zapadam w śniegu. Ten koszmar będzie towarzyszył mi już do końca mojej wyprawy. W pewnym momencie szlak niebieski odbija nieco w lewo od szerokiej ścieżki i ku mojemu ździwieniu nie widzę w śniegu żadnych ludzkich śladów. A to oznacza torowanie. Jeszcze tego mi brakowało . Miejscami zapadam się po kolana. Jednak po pewnym czasie odkrywam, że najlepiej iść grzbietem leżących zasp, ponieważ tam się mniej zapadam, niż idąc ich bokiem. O godz. 14:30 melduję się w schronisku „Jagodna”, gdzie biorę pieczątkę na potwierdzenie zdobycia szczytu Jagodnej i odpoczywam. Tutaj odnajduję śmieszną ciekawostkę. Mianowicie schronisko położone jest na wysokości 811 m n.p.m., a na tabliczce na schronisku ktoś dopisał (dokleił) jedno zero, gdzie daje to wysokość – 8110 m n.p.m.). Śmieję się przez chwilę i stwierdzam, że to najwyżej położone schronisko na świecie 🙂 . Przed schroniskiem jest też drewniana maszyna, na której można pograć w popularną grę „kółko i krzyżyk”. Ale super 🙂 .

Schronisko PTTK ''Jagodna'' na Przełęczy Spalonej (812 m n.p.m.)

Schronisko PTTK ”Jagodna” na Przełęczy Spalonej (811 m n.p.m.)

Schronisko PTTK ''Jagodna'' (8110 m.n.p.m.) - taliczka

Schronisko PTTK ”Jagodna” (8110 m.n.p.m.) – tabliczka

Gra w kółko i krzyżyk przy schr. ''Jagodna''

Gra w kółko i krzyżyk przy schr. ”Jagodna”

LPo odpoczynku w schronisku kieruję się do przygranicznej wsi Lasówka, gdzie mam zamiar przenocować. Idę tam cały czas czerwonym szlakiem. Podczas pokonywania tej trasy zauważam dziwny paradoks. Otóż przy schronisku „Jagodna” na drogowskazie widnieje czas przejścia do Lasówki 1 h 30 min. Natomiast po przejściu 5 km z kawałkiem, będąc na Rozdrożu pod Uboczem (725 m.) na drogowskazie widnieje znowu to samo, czyli 1 h 30 minut do Lasówki. Nie wiem czemu tak jest. Może to jakiś błąd w oznaczeniu czasu przejścia. W każdym razie trochę się zaniepokoiłem, że znowu muszę przejść odcinek o szacowanym czasie 1,5 h.

Rozwidlenie szlaków w Spalonej Górnej - drogowskazy

Lasówka PKS – 1 h 30 min. (Rozwidlenie szlaków w Spalonej Górnej)

Rozdroże pod Uboczem (725 m n.p.m.) - drogowskazy

Lasówka 1 h 30 min. [Rozdroże pod Uboczem (725 m n.p.m.)]

 Po godzinie 17 docieram do Lasówki, odnajduję wcześniej upatrzony obiekt noclegowy i zatrzymuję się w nim na noc.

 Drugiego dnia wyprawy (29.03.2016 r.) zaczynam wędrówkę już o 05:30, gdy na zewnątrz jest jeszcze ciemno. Wiem, że muszę tak zrobić, aby mieć pewność dotarcia na komunikacje powrotną do domu. Uzbrojony w latarkę oświetlam sobie ulice Lasówki i potem polną ścieżką docieram do Bedřichovki. Z drogowskazów wynika, że do następnego przystanku na mojej trasie – Pod Jelenkou (sedlo). Na ”dworze” dalej ciemno 🙂 .

Bedřichovka - (728 m.) - drogowskazy

Bedřichovka – (728 m.) – drogowskazy

Przed wejściem niebieskiego szlaku do lasu jest już na niebie widno. Jednak niebo nie jest już kolory błękitnego tak jak to było dnia poprzedniego, a koloru szarego. Dlatego też z dużą rozwagą idę do góry, licząc na poprawę pogody. do tego zaczynam odczuwać wiatr, którego można było się spodziewać. Tak więc idę dalej, aż docieram do skał, na których zlokalizowany jest punkt widokowy. Korzystam więc z jego pełnionej funkcji.

Widok na Góry Bystrzyckie - z punktu widokowego na niebieskim szlaku do Pod Jelenkou (sedlo)

Widok na Góry Bystrzyckie – z punktu widokowego na niebieskim szlaku do ”Pod Jelenkou (sedlo)”

Po niespełna 2 h od opuszczenia miejsca noclegu w Lasówce docieram do ”Pod Jelenkou (sedlo)”, zlokalizowanego na wysokości 1048 m n.p.m.). Mam ochotę na dłuższy odpoczynek. Powoli zaczynam odczuwać zmęczenie spowodowane wysiłkiem dnia poprzedniego. Cały czas wieje dość odczuwalny wiatr, przez co robi się troszkę zimniej. Jednak muszę coś na szybko zjeść. I tak robię. Po tym czym prędzej ubieram plecak i w dalszą drogę. Do kolejnego miejsca – Velká Deštná (rozc., srub) mam 1 km.

Pod Jelenkou (sedlo) (1048 m n.p.m.) - drogowskazy

Pod Jelenkou (sedlo) (1048 m n.p.m.) – drogowskazy

Na pokonanie 1km + 55 metrów przewyższenia potrzebuję 23 minut i docieram w ten sposób na wspomniane wyżej Velká Deštná (rozc., srub). Jestem teraz na wysokości 1103 m n.p.m.), więc do głównego wierzchołka Velká Deštná brakuję mi zaledwie 12 metrów przewyższenia wraz z 0,5 km do przejścia. Na Velká Deštná (rozc., srub) znajduję się kiosk 🙂 .

Schron na Velka Destna - rozc, srub) (1103 m.)

Kiosk na Velka Destna – rozc, srub) (1103 m.)

Punkt 07:46 ruszam w kierunku najwyższego szczytu Gór Orlickich – Velka Destna (vrchol) położonego na wysokości 1115 m n.p.m.). Jedyny właściwy kierunek to za szlakiem zielonym. Tak też idę. Z mapy wynika, że najpierw idzie on prosto, a potem gwałtownie skręca w lewo wyprowadzając na główną poziomicę wierzchołka Velka Destna (1115 m.).

Po przejściu prostej i skręcie w lewo patrze uważnie w poszukiwaniu jakiś charakterystycznych oznaczeń, punktów dla szczytów. Docieram do dużej, płaskiej polany, gdzie nie widzę żadnych oznaczeń, ale drewnianą konstrukcje, na której zazwyczaj wiszą tablice z drogowskazami oraz czerwono – biały słupek, a wokół niego murowany okrąg. Stwierdzam, że dookoła nie ma nic wyższego, nawet idę kawałek dalej i teren tylko się obniża. Także wg mnie jestem na najwyższym szczycie Gór Orlickich – Velka Destna (1115 m.). Kolejny cel osiągnięty. To już 13 szczyt na moim koncie z Korony Sudetów. W sumie to nie byłem do końca pewny, czy jestem w najwyższym punkcie tego szczytu, ponieważ w internecie widziałem drewnianą wieże widokową, a tutaj jej nie ma. Jednak teraz sprawdzając dokładniej internet widzę i wieże, i czerwono – biały słupek z murowanym okręgiem. Także już wiem, że na 100 % byłem na samym wierzchołku tego szczytu 🙂 . To oznacza, że wieża została rozebrana i pozostał tylko ten słupek z okręgiem.

Skoro ten szczyt to był mój nr 13, to powinien być pechowy. Czy był? Częściowo tak, ponieważ będąc na nim zaczęło mocno wiać i dodatkowo pojawiła się mgła ograniczając widoczność w okolicach szczytu do ok. 50 metrów. Dobrze, że tylko tam, ponieważ potem nie ma po niej już śladu.

Autor na szczycie Velká Deštná (1115 m n.p.m.)

Autor na szczycie Velká Deštná (1115 m n.p.m.)

Po zrobieniu zdjęcia wracam pod kiosk, gdzie spotykam Czecha na nartach. Rozmawiamy chwilę trochę po czesku, trochę po angielsku 🙂 . Potem schodzę czerwonym szlakiem do ”Masarykovej Chaty”, gdzie zdobywam pieczątkę na potwierdzenie. Robię też sobie przerwę na drugie śniadanie.

''Masarykova Chata''

”Masarykova Chata”

Po odpoczynku, schodzę niebieskim szlakiem na polską stronę – do osady narciarskiej Zieleniec. Tam mnóstwo wyciągów i tras narciarskich. Robi to na mnie duże wrażenie. Mimo godz. 10 :30 postanawiam udać się na obiad do schroniska PTTK ”Orlica” w Zieleńcu. Tam nabieram utraconych sił na dalsze zejście do Dusznik – Zdrój na pociąg.

Schronisko PTTK ''Orlica'' w Zieleńcu

Schronisko PTTK ”Orlica” w Zieleńcu

Zieleniec - ośrodek narciarski w Górach Orlickich

Zieleniec – kurort narciarski w Górach Orlickich

Przy schronisku ”Orlica” na drogowskazie napisane było, że do Dusznik – Zdrój jest 3 h drogi czerwonym szlakiem. Była godz. 11:05, a pociąg miałem na 13:55. Także teoretycznie 10 minut za dużo. Na szczęście tylko teoretycznie. Po drodze do Dusznik – Zdrój mogłem jeszcze lekko odbić z trasy i wejść na najwyższy szczyt po polskiej stronie Gór Orlickich – Orlice (1080 -1084 m n.p.m.), ale odpuściłem go ze względu na pociąg oraz siły. I naprawdę to było rozsądne wyjście. Zresztą szczyt Orlica miałem zrobić ewentualnie, dodatkowo, także nic straconego.

I teraz najważniejsze : 3 h drogi z pod schroniska ”Orlica” do Dusznik – Zdrój wg drogowskazu. Jak Państwo myślicie ile czasu zabrało mi to zejście? Otóż  ok. 2 h i 5 – 10 minut. Tak melduję się na dworcu ok. godz. 13:10. Sam jestem w szoku, ale z drugiej strony się cieszę, że zdążyłem na wcześniejszy pociąg 🙂 .

Na trasie z Zieleńca do Dusznik zobaczyłem jeszcze m.in.

Kamień z tablicą poświeconą Heinrihowi Rubartschowi - pionierowi turystyki w Górach Orlickich

Kamień z tablicą poświęconą Heinrihowi Rubartschowi – pionierowi turystyki w Górach Orlickich

Widok na Polanice - Zdrój z drogi nr 389 z Zieleńca do Dusznik - Zdrój

Widok na Polanicę – Zdrój z drogi nr 389 z Zieleńca do Dusznik – Zdrój

Docieram w okolice dworca PKP ok. godz. 13:10. Wita mnie przyjemne w odbiorze graffiti :

Dworzec PKP - graffiti na ścianie w Dusznikach - Zdrój

Dworzec PKP – graffiti na ścianie w Dusznikach – Zdrój

Rzucam okiem po raz ostatni na dworzec PKP w Dusznikach – Zdrój i odjeżdżam do domu bogatszy o 2 szczyty do Korony Sudetów. Myślę, że kolejne ze szczytów do Korony Sudetów spróbuje zdobyć w maju 2016 r.

Dworzec PKP w Dusznikach - Zdrój

Dworzec PKP w Dusznikach – Zdrój

 

Reklamy