Śnieżka (1603 m.) – 20.08.2014 r.

Pewnego dnia postanowiłem, że zdobędę Koronę Sudetów. Na pierwszy cel z 22 szczytów poszła Śnieżka, czyli najwyższy szczyt w Sudetach, a zarazem najw. szczyt Republiki Czeskiej i Korony Sudetów. Mierzy ona ok. 1603 m. n. p. m. Czemu akurat zacząłem od Śnieżki. Po pierwsze miałem łatwy dostęp komunikacyjny (autobus PKS J.G. -> Karpacz), a po drugie chciałem wejść na Śnieżkę już w poprzednim roku, ale widocznie los chciał inaczej. tak więc pojechałem z samego rana do Karpacza z zamiarem zaatakowania tej Jaśniepani – „królowej Sudetów”. Wysiadłem na przystanku Bachus, skąd część osób rozpoczyna wędrówkę na Śnieżkę, inni zaś z przystanku Wang. Wybrałem ten „start” nie przypadkowo, ponieważ chciałem iść trasą bardzo atrakcyjno – krajoznawczą, czyli przez Kocioł Łomniczki. Przed wkroczeniem na szlaki, udałem się jeszcze w Karpaczu w jedne miejsce, a mianowicie na „Skwer Śladów Zdobywców”, gdzie oto moim oczom ukazał się niejaki głaz:

Głaz upamiętniający zimowe wejście na Mount Everest prze Polaków w 17.02.1980 r. (Skwer Śladów Zdobywców w Karpaczu)

Głaz upamiętniający zimowe wejście na Mount Everest przez Polaków – 17.02.1980 r. (Skwer Śladów Zdobywców w Karpaczu)

„Czując” się jak jeden z nich, nieustraszony niczym i natchniony, zaczynam swoją przygodę z Koroną Sudetów. Udaję się więc na żółty szlak w Wilczej Porębie (osiedle w Karpaczu). Mijam wcześniej Muzeum Sportu i Turystyki:

Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu

Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu

Lecz to nie mój cel. Także idę dalej i po znacznej wędrówce docieram do „Betonowego Mostu”:

"Betonowy Most"

„Betonowy Most”

Oczywiście szanując wszelkie przepisy nie wchodzę na most i idę dalej. Docieram w końcu do schroniska „Nad Łomniczką”.

Schronisko PTTK "Nad Łomniczką"

Schronisko PTTK „Nad Łomniczką”

Tutaj spędzam z 15 minut na odpoczynek i posilenie się. W pamięci utkwiły mi bawiące się tutaj kotki :). Po krótkim odpoczynku ruszam dalej. Dochodzę do mostu nad rzeką Łomniczka.

Most na rzece Łomniczka

Most na rzece Łomniczka

18 minut później docieram do słynnego Symbolicznego Cmentarzyka Ofiar Gór, gdzie upamiętnia się ofiary mieszkające w okolicy, które poniosły śmierć w górach świata. Choć zdarzają się wyjątki o tej reguły. Szczególnie nabrać pokory i respektu można po przeczytaniu tej tablicy :

"Martwym ku pamięci, żywym ku przestrodze (Symboliczny Cmentarzyk Ofiar Gór)

„Martwym ku pamięci, żywym ku przestrodze” (Symboliczny Cmentarzyk Ofiar Gór)

Po opuszczeniu tegoż miejsca docieram po chwili do schroniska „Dom Śląski”.

Schronisko "Dom Śląski"

Schronisko „Dom Śląski”

I mimo tego, że jest praktycznie bezchmurno i ciepło po wejściu na grzbiet zaczyna wiać. Jestem zmuszony ogrzewać ręce przy ciepłym termosie z herbatą, założyć czapkę. Po chwili okazuję się, że termos jest pusty (już? dopiero „Dom Śląski”, a jeszcze potem zejście 🙂 ). Mam na szczęście jeszcze 3 x 0,5 wody mineralnej, może wystarczy :). Po ok. 25 minutach odpoczynku zaczynam ostatnią fazę zdobywania upragnionej góry. Zamierzam wchodzić „zakosami”, czyli drogą z „łańcuchami”.

Szlak czarno - czerwony wiodący na Śnieżkę (tzw. Zakosy)

Szlak czarno – czerwony wiodący na Śnieżkę (tzw. Zakosy)

Idę dość sprawnie, nie mogąc doczekać się mojego pierwszego szczytu z Korony Sudetów. Po drodze podziwiam otaczające mnie widoki :

Obri Dul (widok ze zbocza Śnieżki)

Obri Dul (widok ze zbocza Śnieżki)

Pamiętam, że 100 m przed szczytem zaczęły mi parować okulary. To chyba przez szybszy oddech :). W końcu doczekałem się. Szczyt Śnieżki (1603 m.) zostaję zdobyty 😀 .

Ja na Śnieżce (1602 m.), w tle latające talerze

Autor na Śnieżce (1603 m.). (W tle – „latające talerze”

Oczywiście radość jest duża, ale wiadomo trzeba będzie schodzić, żeby przez zmrokiem zdążyć.Sprawdzam, co jeszcze znajduję się na tej górze :

Kaplica p.w. Św. Wawrzyńca na Śnieżce

Kaplica p.w. Św. Wawrzyńca na Śnieżce

Czeski kiosk (placówka Poczty Czeskiej) na Śnieżce

Czeski kiosk (placówka Poczty Czeskiej) na Śnieżce

Fundamenty Ćeskej Boudy oraz punkt podstawowy sieci geodynamicznej Dolnego Śląska

Fundamenty Ćeskej Boudy oraz punkt podstawowy sieci geodynamicznej Dolnego Śląska

Po obejrzeniu sobie atrakcji Śnieżki, podbijam pieczątkę do GOT – u i schodzę „Drogą jubileuszową”. W połowie zejścia przypominam sobie, ze przecież tym razem mam ze sobą jeszcze książeczkę do Korony Sudetów, a do niej nie wziąłem pieczątki. Zastanawiam się co robić: wracać po pieczątkę, czy też może wrócić po nią innym razem. Patrzę na zegarek, obliczam. Wychodzi mi, że ma jakiś tam zapas czasu, może natomiast być gorzej z siłami. Mimo to decyduję wrócić po pieczątkę. Powoli czuję pierwsze oznaki zmęczenia. Powróciwszy na szczyt podbijam „zaległą” pieczątkę i postanawiam użyć tajnej broni, czyli zjeść banana, dla regeneracji sił witalnych. Posilony tak schodzę „Drogą jubileuszową” i nie tracąc czasu i tak już trochę straconego nie zatrzymuję się na postój w „Domu Śląskim”. Idę non stop, aż do schroniska „Strzecha Akademicka”. Po dłuższym zejściu w końcu udaję mi się tam dotrzeć.

Schronisko "Strzecha Akademicka"

Schronisko „Strzecha Akademicka”

Tutaj jestem zmuszony zrobić co najmniej 30 minut przerwy. W końcu to już 13:49, a zaczynałem wyprawę przed godz. 8:00. Czuć zmęczenie, ale wiem, że jak już się weszło, to trzeba też zejść. Kolejnym moim celem na mapie jest „nisza niwalna” Biały Jar. I tutaj popełniam kolejny, karygodny błąd. Od „Strzechy Akademickiej” odchodzą dwa szlaki koloru żółtego i zamiast iść na „niszę niwalną” to kieruję się do „Białego Jaru, ale nie tego co chciałem. (Biały Jar to także część Karpacza). Po zejściu ok. 15 minut w stronę Karpacza orientuje się, że jest coś nie tak. Pytam kogoś, dokąd idę, żeby się upewnić w swoim błędzie. Tak, miałem rację, poszedłem nie tak jak trzeba 😦 . I znowu trzeba podjąć decyzję : czy schodzić do Karpacza i skończyć wyprawę, czy wrócić pod „Strzechę Akademicką” i zrobić tym razem poprawny „Biały Jar”. Decyduję się znów na ryzykowną opcję kontynuowania wyprawy. Końcowe podejście pod „Strzechę” daje mi bardzo w kość, iż w pewnym momencie podchodzę 20-30 kroków i robię 30 sekund przerwy, żeby złapać oddech. Jest naprawdę ciężko. Docieram raz jeszcze do schroniska, jem coś na regenerację sił, popijam wodą i idę na „Biały Jar” po 20 min. jestem na miejscu. To tutaj w 1968 roku doszło do najtragiczniejszej w historii lawiny. Pochłonęła ona aż 19 osób. Patrzę na miejsce, z którego ona zeszła i faktycznie czuć respect.

"Nisza niwalna" Biały Jar

„Nisza niwalna” Biały Jar

Znowu tą samą drogą wracam pod „Strzechę”, odpoczywam i idę po raz pierwszy w swoim życiu zobaczyć schronisko „Samotnie”. Mam zamiar sprawdzić, dlaczego uważana jest za najpiękniej położone schronisko w polskich górach. Patrzę z punktu widokowego na „Samotnie” i już wiem dlaczego tak ludzie uważają. Proszę samemu ocenić :

Kocioł Małego Stawu, Mały Staw oraz Schronisko PTTK "Samotnia"

Kocioł Małego Stawu, Mały Staw oraz Schronisko PTTK „Samotnia”

Schronisko PTTK "Samotnia"

Schronisko PTTK „Samotnia”

Na zakończenie pozostaje mi ujrzenie Świątyni Wang w Karpaczu :

Świątynia Wang w Karpaczu

Świątynia Wang w Karpaczu

I tak oto zdobywam swój pierwszy szczyt z Korony Sudetów i ze zmęczenia prawie usypiam w autobusie powrotnym. Już wiem, że kolejna wyprawa z tego cyklu odbędzie się niebawem 🙂

Reklamy